Efektem był wyraźny wzrost indeksu Nikkei i tym samym osłabienie japońskiego jena (ujemna korelacja jest cały czas zachowana). Poza jenem uwagę przykuwa dalsze umocnienie się amerykańskiego dolara w głównych konfiguracjach – przed nami publikacje ważnych informacji makroekonomicznych z USA. Dzisiaj sprzedaż detaliczna o godz. 14:30 i wystąpienie Dennisa Lockharta z FED o godz. 18:45.

Osłabienie japońskiego jena jest widoczne we wszystkich konfiguracjach. Tak jak o tym wspominałem wczoraj, rynek jest na dobrej drodze do wyraźnego skorygowania ruchu z poprzedniego tygodnia. W przypadku USD/JPY naruszyliśmy pierwszy ważny poziom – 97,57 (czyli ważny dołek z ubiegłego tygodnia) i teraz notowania zmierzą się z ważnym oporem w postaci strefy 97,75-98,15. Celem na ten tydzień mogą okazać się okolice 98,70 pkt., czyli górne ograniczenie kanału spadkowego. Mocne wsparcie to teraz poziom 97,57.

W przypadku EUR/JPY dość szybko zbliżyliśmy się do strefy oporu 130,00-130,40. Celem na ten tydzień mogą być okolice 130,80, które wyznacza górne ograniczenie kanału spadkowego. Wsparciem dla zwyżek mogą okazać się dzisiejsze odczyty indeksu ZEW z Niemiec i jutrzejsze odczyty PKB za II kwartał dla strefy euro – o ile będą zgodne, lub lepsze od oczekiwań.

Oczekiwania, co do dzisiejszej publikacji indeksu oczekiwań niemieckich analityków, czyli ZEW, zakładają wzrost tego wskaźnika do 40 pkt. w sierpniu wobec 36,3 pkt. Poprzeczka jest, zatem zawieszona dość wysoko i nie ma pewności, czy uda się temu sprostać.

To może tłumaczyć pewien sceptycyzm inwestorów operujących na rynku EUR/USD. Ranek przynosi spadek notowań w okolice 1,3280, co jednak w dużej mierze jest wynikiem umocnienia się dolara względem głównych walut. Dzisiejszy Financial Times publikuje wywiad z Rogerem Altmanem (byłym sekretarzem skarbu USA), którego zdaniem Lawrence Summers ma lepsze kompetencje do objęcia stanowiska szefa FED, niż obecna wiceszefowa Janet Yellen. Zwraca on uwagę na doświadczenie Summersa w kryzysie meksykańskim, oraz azjatyckim w latach 90-tych, oraz wspieranie Białego Domu w ostatnim zamieszaniu w 2009 r. Innymi słowy – wydaje się, że rynki finansowe zaczynają poważnie dyskontować objęcie schedy po Bernanke przez Summersa, który może zrewolucjonizować postrzeganie programów QE. Mamy, zatem motyw do wyraźnego umocnienia dolara w ciągu najbliższych tygodni. Zwieńczeniem ruchu może być posiedzenie FED zaplanowane na 18 września, kiedy to być może zapadnie pierwsza decyzja odnośnie ograniczenia skali QE3.

Dzisiaj w kalendarzu pierwsze ważne dane – o godz. 14:30 poznamy sprzedaż detaliczną za lipiec. Oczekiwania zakładają wzrost o 0,3 proc. m/m i 0,4 proc. m/m bez uwzględnienia samochodów. Niemniej rynek może spodziewać się lepszych odczytów – zwłaszcza, że mamy sukcesywną poprawę na rynku pracy i lepsze nastroje konsumentów. W takim układzie byłoby to mocnym wsparciem dla dolara dzisiaj po południu. Znaczenie słów Dennisa Lockharta z FED, który zabierze głos o godz. 18:45 będzie mniejsze – jego opinie na temat ograniczenia QE3 poznaliśmy w ubiegłym tygodniu i raczej od tego czasu nie uległy zmianie. Kluczowe dla rynku będą jutrzejsze wystąpienia „gołębiego” Jamesa Bullarda z FED – oczywiście gdyby ich wydźwięk był bardziej „jastrzębi”.