Dla TP oznaczało to o 164 mln zł mniejsze przychody. Dodatkowo z innych powodów przychody zmniejszyły się o 200 mln zł, czyli o 5,5 proc. w porównaniu z 2012 r. Było zatem gorzej niż w I kw., kiedy tempo spadku wynosiło 3,1 proc. Spółka tłumaczy to m.in. tym, że przed rokiem wyniki obejmowały jednorazowe przychody związane z mistrzostwami Europy w piłce nożnej rozgrywanymi w Polsce i na Ukrainie.

Choć wyniki okazały się w dużej części gorsze od oczekiwań analityków, wskazują oni na pozytywne niespodzianki po stronie telefonii mobilnej, w której dzięki nowej ofercie baza klientów wzrosła do niemal 14,95 mln. To o 1,3 proc. więcej niż przed rokiem. Magnesem okazała się nowa, tania marka nju.mobile, która w ciągu dwóch miesięcy przyciągnęła do TP 80 tys. klientów. W tym segmencie wzrósł też kwartalny średni przychód na klienta przy jednocześnie niskich wskaźnikach kosztów jego pozyskania.

– Niepokoi jednak spadek liczby klientów usług szerokopasmowych, spadek liczby klientów biznesowych i rosnące inne koszty na poziomie 144 mln zł – zwracają uwagę analitycy DM BZ WBK w komentarzu do wyników. Ich zdaniem niskie organiczne przepływy pieniężne w II kw. w wysokości 189 mln zł, a 399 mln zł w całym półroczu pozbawiają raczej nadziei na wypłatę przez spółkę dodatkowej dywidendy. O takiej możliwości spółka informowała jeszcze w lutym tego roku.

Z powodu słabych wyników spółka mocno ścięła już wcześniej dywidendę za 2012 r. Jeszcze w październiku 2012 r. zapowiadano, że wypłaci 1 zł na akcję, choć przez kilka poprzednich lat do kieszeni inwestorów trafiało 1,5 zł. Potem i ta niższa propozycja obniżona została do 0,5 zł.

Po ogłoszeniu wyników kurs TP SA spadł na środowej sesji o 0,75 proc. do 7,94 zł. Notowaniom nie pomogła zapowiedź zmiany na stanowisku prezesa firmy. Za kilka miesięcy Macieja Wituckiego ma zastąpić Bruno Duthoit, menedżer od lat związany z grupą Orange, właścicielem TP SA.

30,6 proc. o tyle spadł kurs TP SA od początku roku

1,59 mld zł wyniosły przychody spółki z telefonii komórkowej w II kw. 2013 r.