Koniec ubiegłego tygodnia przyniósł umocnienie złotego względem euro oraz dolara. Przed spadkiem na razie obronił się frank szwajcarski. Nie ma wątpliwości, że jedną z przyczyn takiej sytuacji jest to, że Rada Polityki Pieniężnej - kierowana przez prof. Marka Belkę (na zdjęciu) - po ósmym już z rzędu cięciu stóp procentowych zapowiedziała, że więcej obniżek nie będzie.

Dodatkowo mocna utrata wartości amerykańskiej waluty to efekt ostatniego protokołu po posiedzeniu Fed, który dał inwestorom przekonanie co do tego, że druk dolarów w ramach programu QE3 szybko się jednak nie zakończy.

Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec wzrostu notowań złotego. Analitycy rynków walutowych poproszeni przez Money.pl o prognozę kursu złotego za jeden, trzy i sześć miesięcy w większości byli zgodni, że polska waluta umocni się w stosunku do euro i franka szwajcarskiego. Ze średniej prognoz wynika, że szansę na największy wzrost w ciągu pół roku dają oni złotemu wobec franka szwajcarskiego (5 procent), a także do euro (3 procent). Eksperci byli jednak wyraźnie podzieleni, jeżeli chodzi o swoje prognozy wobec dolara. Stąd średnia osłabienia amerykańskiej waluty wobec złotego waha się zaledwie w okolicach jednego procenta.

- W drugiej połowie roku możemy spodziewać się napływu coraz lepszych odczytów z polskiej gospodarki, co w konsekwencji powinno pomóc polskiej walucie. Do tego program QE3 nie będzie jednak tak szybko wygaszany i utrzyma się przynajmniej jeszcze do 2014 roku. Inwestorzy będą cały czas inwestowali na rynkach wschodzących - podkreśla w rozmowie z Money.pl Michał Palenciuk, analityk z firmy brokerskiej FMCM.

OFE i budżet mogą zagrozić złotemu

Najważniejszy z punktu widzenia polskiej gospodarki jest kurs złotego wobec euro. Od niego uzależniona jest chociażby kwestia naszego zadłużenia zagranicznego. Kurs złotego wobec europejskiej waluty nie jest również bez znaczenia dla eksporterów. Dla nich, im słabsza polska waluta, tym wyższe zyski.

Tym razem jednak prognozy osłabienia złotego do euro przedsiębiorcom nie przyniósł żaden z analityków. Na najwyraźniejsze umocnienie polskiej waluty wskazali za to Ernest Pytlarczyk z BRE Banku oraz Michał Palenciuk z FMCM. Według nich za sześć miesięcy euro może kosztować nawet 4,10 złotego. To oznaczałoby umocnienie złotego w stosunku do europejskiej waluty aż o pięć procent.

Ostrożniejsi w prognozowaniu tak wyraźnego umocnienia złotego wobec euro są Szymon Zajkowski z TMS Brokers oraz Konrad Ryczko z DM BOŚ. Zdaniem tego drugiego zbliżająca się w Polsce nowelizacja budżetu i ciągła niepewność w sprawie przyszłości Otwartych Funduszy Emerytalnych mogą mieć wpływ na ocenę Polski w oczach agencji ratingowych. A to z kolei przełoży się na kurs naszej waluty.

- Pojawiły się już komentarze, że może się to przyczynić do ewentualnej rewizji ratingu. Wydaje mi się, że jest dużo czynników, które odstraszają kapitał zagraniczny od złotego i zakładam, że wakacje będą raczej okresem jego słabości - uważa Konrad Ryczko. Stąd trzymiesięczna prognoza wskazuje na utrzymanie bądź nawet minimalne osłabienie złotego wobec euro.

Frank spadnie nawet o siedem procent

Z kursem polskiej i europejskiej waluty ściśle powiązane są również notowania franka szwajcarskiego. Te zdecydowanie bardziej interesują około 700 tysięcy osób, które spłacają kredyty hipoteczne zaciągnięte w tej walucie.

Analitycy zaznaczają, że w przypadku franka szwajcarskiego istotny jest fakt, że w ubiegłym tygodniu jego kurs spadł do najniższego od ponad miesiąca poziomu względem euro. Powodem tego była decyzja europejskich rządów w sprawie przyznania Grecji dodatkowej pomocy finansowej. Tym samym zmniejszyło się rynkowe ryzyko, a więc i popyt na uważaną za bardzo bezpieczną szwajcarską walutę.

W tej sytuacji jest więc duża szansa, że frank będzie tracił również wobec polskiej waluty. Na największe umocnienie złotego wskazuje Ernest Pytlarczyk. Według niego za sześć miesięcy za franka możemy płacić 3,23 złotego, co oznaczałoby aż 7 procentowy wzrost notowań polskiej waluty.

- Banki bardzo dobrze zabezpieczyły swoje finansowanie w ostatnich dwóch, trzech latach. Szczególnie jeżeli chodzi o rzeczy, które nam w przeszłości ciążyły, takie jak finansowanie hipotek - mówi w rozmowie z Money.pl Ernest Pytlarczyk. - Przykładem takiego zabezpieczenia były na przykład emisje obligacji w euro. Dzisiejsza sytuacja zdecydowanie różni się więc od tej w 2008-2009 roku. Teraz mamy do czynienia ze zmianą fazy cyklu na rosnącą, przez co złoty powinien się umacniać - dodaje.

Niewykluczone, że dolar się umocni

O ile analitycy są więc zgodni, że złoty w najbliższych miesiącach umocni się wobec euro i franka szwajcarskiego, to jednak ich zdania w odniesieniu do dolara są podzielone. Możemy wnioskować, że wpływ na to ma dość niejasna przyszłość programu wsparcia amerykańskiej gospodarki przez bank centralny, znanego pod nazwą QE3.

Fed przeznacza na niego 85 miliardów dolarów miesięcznie. W ostatnich tygodniach zamieszanie na rynkach wywołał szef Fed Ben Bernanke, stwierdzając, że program będzie powoli wygaszany. Tymczasem w ubiegłym tygodniu protokół po posiedzeniu Fed dał inwestorom nadzieję, że nie nastąpi to zbyt szybko, bo bezrobocie wciąż utrzymuje się na poziomie 7,6 procent. A założenie jest takie, by luźną politykę monetarną zakończyć, gdy ten wskaźnik spadnie w okolice 6-6,5 procent.

Niemniej jednak, jeżeli chodzi o prognozę kursu złotego do dolara, analitycy są ostrożni. Na umocnienie w dłuższym okresie wskazuje tylko Michał Palenciuk. Inni wobec takiego założenia są dość sceptyczni.

- Zakończenie programu stymulującego amerykańską gospodarkę odbije się na kursie złotego do dolara - podkreśla Szymon Zajkowski, analityk z TMS Brokers. - Tak czy inaczej Fed będzie stopniowo wychodził z luzowania ilościowego i zakładamy, że zmniejszanie programu skupu aktywów rozpocznie się już we wrześniu. Powinno to przełożyć się na umocnienie dolara wobec polskiej waluty - uważa.

Money.pl