Wczoraj po południu opublikowane zostały dane o nowo zarejestrowanych bezrobotnych w USA. Patrząc na ostatnie bardzo dobre odczyty rynki spodziewały się raczej korekty niż dalszego obniżenia się liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Dane więc pozytywnie zaskoczyły inwestorów odnotowując spadek z 342 tys. do 332 tys. Są to kolejne dobre odczyty dla gospodarki amerykańskiej. Przypomnijmy, że w wyniku zaskakująco dobrych informacji makroekonomicznych w lutym (w szczególności sprzedaży detalicznej) J.P. Morgan podniósł prognozy wzrostu z 1,5% do 2,3% dla pierwszego kwartału 2013 r.

Wygląda na to, że Stany Zjednoczone znacznie lepiej radzą sobie z wychodzeniem z recesji niż europejskie gospodarki. Kurs EUR/USD już drugi miesiąc porusza się w trendzie spadkowym, co oczywiście świadczy o mocnym dolarze. Wczoraj spadł aż do poziomu 1.2910, ustanawiając kolejne tegoroczne minima (dziś już jednak obserwujemy korektę ostatnich spadków i powrót w okolice 1.30). Interesujący jest jednak fakt, kiedy i jak bardzo ten pozytywny obraz zostanie zdeformowany przez automatyczne cięcia fiskalne.

Pół godziny po publikacji danych zza oceanu poznaliśmy wskaźnik inflacji w Polsce. Analitycy spodziewali się kontynuacji trendu spadkowego i nie pomylili się. Inflacja konsumencka odnotowała spadek m/m z 0,1% do 0% i r/r z 1,7% do 1,3%. Spadek inflacji jest niewątpliwie dobrą wiadomością dla gospodarki. Niekoniecznie jednak jego przyczyna, czyli znacznie bardziej gwałtowne niż oczekiwano spowolnienie gospodarcze. Kontynuacja takiego trendu może przełożyć się na kolejne cięcia stóp procentowych, które w dalszym ciągu nie są wykluczone.
Po publikacji niższych od prognoz wskaźników inflacji kurs EUR/PLN odnotował wzrost o ok. 1 grosz. Znacznie mniej złoty osłabił się względem dolara amerykańskiego i franka szwajcarskiego. Od rana obserwujemy korektę wczorajszych wzrostów. 

Dzisiaj o 11:00 opublikowane zostaną dane dotyczące inflacji HICP dla Strefy Euro. Prognozowany jest wzrost m/m z -1% do 0,4% i spadek r/r z 2% do 1,8%. Następnie poznamy cały szereg danych zza oceanu, m. in. inflację CPI, produkcję przemysłową oraz Indeks Uniwersytetu Michigan. W przypadku dwóch ostatnich inwestorzy dalej oczekują wyników lepszych względem ostatnich danych.

Magdalena Kaczmarczyk, Internetowykantor.pl