W centrum uwagi:

• Pszenica atrakcyjnym substytutem kukurydzy
• Zaskakujący wzrost zapasów ropy
• IEA: wątły popyt na ropę, spora podaż

Pszenica atrakcyjnym substytutem kukurydzy

Jednym z towarów, który wczoraj zanotował zwyżkę, była pszenica. Notowania tego zboża wzrosły o ponad 1% na skutek silnego popytu ze strony producentów pasz. W ostatnich dniach zwiększony popyt na pszenicę był efektem wyższych cen kukurydzy.

Oba wymienione zboża – pszenica i kukurydza – są wykorzystywane przy produkcji pasz dla zwierząt, a często traktowane są jako substytuty. Dlatego właśnie, jeśli jedno zboże staje się relatywnie drogie, producenci pasz chętniej przerzucają się na tańszy surowiec. Pszenica stała się więc popularniejsza po tym, jak w ubiegłym tygodniu wyraźnie wzrosła cena kukurydzy – po raporcie Departamentu Rolnictwa USA wyniosła się ona ponad 700 USD za 100 buszli, podczas gdy cena pszenicy pozostawała poniżej tego poziomu.

Jednak wczoraj notowania pszenicy wybiły się wyraźniej ponad tę barierę, docierając niemal do poziomu 712 USD za 100 buszli. Dzisiaj cena tego zboża delikatnie spada, odreagowując wcześniejszą zwyżkę. Niemniej jednak, najbliższą istotną barierą dla popytu jest dopiero rejon 721 USD za 100 buszli.

Zaskakujący wzrost zapasów ropy

Tymczasem na wykresie ropy naftowej WTI wczoraj dominowała strona podażowa. Mógł to być jednak efekt przede wszystkim sytuacji technicznej – a dokładniej, istotnego poziomu oporu w rejonie 93 USD za baryłkę. Wczoraj opór ten został naruszony, jednak ponad nim uaktywniła się strona podażowa.

Dzisiaj rano cena ropy naftowej WTI pnie się w górę, jednak znajduje się poniżej wspomnianego poziomu oporu. Zresztą, bariera ta będzie raczej trudna do pokonania, zwłaszcza w kontekście sytuacji fundamentalnej na rynku ropy naftowej.

Wczoraj stronie popytowej na rynku tego surowca sprzyjały dobre dane makro z USA, jednak czynników sprzyjających podaży jest obecnie więcej. Na uwagę zasługuje fakt, że wczoraj zaskoczyła informacja Departamentu Energii USA (DoE) o tym, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej wzrosły o 2,6 mln baryłek. Wprawdzie jest to wynik zgodny z oczekiwaniami jeszcze z początku tego tygodnia, jednak we wtorek Amerykański Instytut Paliw (API) oszacował, że zapasy te spadły o 1,4 mln baryłek. Sytuacja, w której kierunek zmiany wielkości zapasów nie zgadza się w przypadku raportów DoE i API, należy raczej do wyjątków, a nie jest regułą.

IEA: wątły popyt na ropę, spora podaż

Niemniej jednak, raport dotyczący zapasów ropy naftowej wczoraj zszedł na dalszy plan, bowiem rynek wyczekiwał przede wszystkim na publikację Międzynarodowej Agencji Energetycznej (International Energy Agency, IEA) dotyczącą prognoz globalnego popytu na ropę w tym roku.

Według IEA, w bieżącym roku popyt na ropę naftową będzie raczej przygaszony ze względu na słaby wzrost gospodarczy w wielu najważniejszych gospodarkach świata. IEA obcięła prognozę wzrostu globalnego popytu na ropę w tym roku o 20 tysięcy baryłek dziennie, do poziomu 820 tysięcy baryłek dziennie. Według agencji, popyt na ropę naftową wyprodukowaną w krajach OPEC ma być najniższy od kryzysowego roku 2009, co wynika nie tylko z wątłego wzrostu gospodarczego na świecie, lecz także z rosnącej konkurencji wśród producentów ropy naftowej.

EIA zwróciła szczególną uwagę na kwestię rosnącej podaży ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych. Tamtejszy boom wydobywczy ma znacząco ograniczać ryzyko szoków podażowych na rynku tego surowca. To zaś jest czynnik, który ogranicza także potencjał wzrostowy notowań ropy naftowej.

Dorota Sierakowska