Ostatnie zmiany na rynkach mogą być bolączką dla bacznych obserwatorów. Polityczny pat we Włoszech jak i na Kapitolu trwa w najlepsze. Jutro w życie wchodzą automatyczne cięcia wydatków za oceanem, a nieco później spodziewać się trzeba powtórnych wyborów na Półwyspie Apenińskim.

Rynki jednak zachowują spokój, a wczoraj nawet obserwowaliśmy małą euforię zakupów, szczególnie na Wall Street, gdzie zniżki z początku tego tygodnia zostały odrobienie. Powrót niezłych nastrojów próbuje się tłumaczyć słowami bankierów centralnych, ale ciężko zrozumieć taki pogląd skoro ich wypowiedzi od kilku miesięcy praktycznie się nie zmieniają. 

Dzisiaj o prostą kontynuację zwyżek nie było już łatwo. Co prawda jeszcze otwarcie przebiegało pomyślnie dla byków, ale później paliwa do wzrostów już brakowało. Co interesujące, bodźców do zmian nie dostarczyły publikowane dzisiaj dane makro, mimo że nie malowały one pomyślnego obrazu. Już rankiem okazało się bowiem, że recesja w Hiszpanii jest głębsza niż sądzono i dane o spadku PKB w IV kw. zostały zrewidowane lekko w dół.

Po południu z kolei podobne dane dla Stanów Zjednoczonych zostały co prawda zrewidowane w górę, ale w mniejszym stopniu niż tego oczekiwano i nadal wzrost największej gospodarki na świecie w ostatnim kwartale praktycznie się zatrzymał. Lepiej wyglądała cotygodniowa publikacja o ilości nowych wniosków dla bezrobotnych, ale wkrótce może się to zmienić, gdyż rząd zmuczony będzie do zwolnień pracowników publicznych w wyniku cięć wydatków.

Neutralne zamknięcie w obliczu tych informacji nie można uznać za złe, ale jeżeli wiemy, że na Zachodzie dominowały często niemałe wzrosty, to sesję uznać należy za kolejny dowód słabości GPW. Na szczęście bliskość psychologicznego poziomu 2400 pkt. chroni główny indeks przed większym spadkiem. Rynek może więc szukać pewnej stabilizacji i mniej spadać podczas złych nastrojów w otoczeniu, ale równocześnie mniej zyskiwać, gdy apetyt na ryzyko powraca. Taki obraz może nam towarzyszyć do czasu, gdy zagranicznych kapitał ponownie uzna nasz rynek za atrakcyjny. 

  Łukasz Bugaj