Z rana dyskontowaliśmy słabe dane z Japonii, które wskazują, że dotychczasowa polityka dewaluacyjna nie przyniosła jeszcze efektów. Potem było już tylko gorzej. Dane dotyczące PKB w Niemczech, Francji, a o 11.00 w całym Eurolandzie pogrążyły rynki.

Wszystkie parametry były poniżej oczekiwań a triumfy mogli ogłosić jedynie analitycy Saxobanku, którzy są znacznie bardziej pesymistyczni w swoich oczekiwaniach rozwoju gospodarczego 2012/2013 niż konsensus rynkowy. Jakoś to „nasze” drobne zwycięstwo mnie nie cieszy… Równolegle z widmem recesji w Eurolandzie pojawiły się znów pogłoski o potencjalnych cięciach stóp przez EBC…

Na razie jednak na giełdach zapanowała czerwień. Wartość niemieckiego DAX zmalała o 1,05%, CAC40 stracił 0,78%, a indeksowi FTSE100 ubyło 0,50%. Również rynek walut uległ kiepskim informacjom. Około godziny 13:00, para EURUSD zniżkowała o ponad 130 pipsów, przechodząc następnie w konsolidację.
Oprócz kalendarza ekonomicznego, istotnym elementem, który wpłynął na negatywną reakcję inwestorów, było wciąż trwające spotkanie G20. Mało klarowne sygnały płynące od polityków i próby zwodzenia poprzez nieprecyzyjne komunikaty, powodują, że uczestnicy rynku czują się niepewnie, co pociąga za sobą mniejszą skłonność do ryzyka.

Dzisiejsza sesja w kontekście kalendarza ekonomicznego, to przede wszystkim publikacja informacji o brytyjskiej sprzedaży detalicznej oraz seria danych z amerykańskiej gospodarki. Oprócz tego, w dalszym ciągu będziemy świadkami spektaklu G20, po którym trudno spodziewać się deklaracji, nie mówiąc już o konkretnych działaniach.

Maciej Jędrzejak