W centrum uwagi:
• Złoto pod presją podaży
• Platyna i pallad kontynuują dynamiczne wzrosty

Ogólnie, stronie popytowej sprzyjały wczoraj dane makro, zwłaszcza dobre styczniowe odczyty indeksów PMI dla usług w Europie, które wpłynęły pozytywnie na wartość euro, a tym samym – na delikatny spadek wartości dolara. US Dollar Index wczoraj zanotował symboliczną zniżkę o 0,08%. Powrót do umacniania się dolara jest jednak bardzo prawdopodobnym scenariuszem, który w kolejnych dniach może negatywnie wpływać na notowania towarów.

Złoto pod presją podaży

Wśród drożejących podczas wtorkowej sesji surowców znalazły się metale szlachetne. Nie chodzi jednak bynajmniej o złoto, lecz o ceny tzw. „białych” metali szlachetnych: srebra, platyny i palladu. Żółty kruszec znajduje się ostatnio pod presją podaży, m.in. ze względu na rozczarowująco niewielki popyt na złoto w Chinach przed zbliżającym się Nowym Rokiem. Wczoraj metal ten został przeceniony o 0,09%, a jego cena oscylowała w okolicach 1670-1680 USD za uncję. Najbliższym poziomem oporu jest rejon 1690 USD za uncję, jednak dzisiaj rano – między innymi w obliczu umacniającego się dolara – notowania złota kierują się w dół.

Tymczasem notowania srebra wczoraj delikatnie wzrosły (o 0,27%). Metal ten dotarł w czasie trwania wtorkowej sesji do okolic 32 USD za uncję, jednak w tym rejonie uaktywniła się podaż. Jest to bowiem górne ograniczenie formacji trójkąta, w której notowania srebra znajdowały się w ostatnim miesiącu.

Srebro jest w dużo większym stopniu wykorzystywane w przemyśle niż złoto, dlatego pojawiające się w ostatnich tygodniach coraz lepsze informacje dotyczące kondycji światowej gospodarki wpływają na bardziej pozytywne oczekiwania dotyczące popytu na ten surowiec. Niemniej jednak, cena srebra wykazuje dużą korelację z notowaniami złota, w związku z czym spadek notowań żółtego kruszcu może przełożyć się na przewagę podaży także na rynku srebra.

Platyna i pallad kontynuują dynamiczne wzrosty

Z zupełnie inną sytuacją mamy do czynienia na rynku platyny. Na początku tygodnia cena tego metalu wybiła się górą z formacji flagi, kontynuując dynamiczny ruch na północ. Dzisiaj notowania platyny przekroczyły poziom 1730 USD za uncję, docierając do najwyższego poziomu od niemal roku – a dokładniej, do poziomu szczytu cenowego z drugiej połowy lutego 2012 r.

Okolice 1730 USD za uncję to ważny poziom oporu, który w ciągu ostatniego roku był dwukrotnie testowany. Z pewnością skłoni on część inwestorów do realizacji zysków, jednak niewykluczone jest jego pokonanie w najbliższym czasie, bowiem sytuacja fundamentalna jest dla strony popytowej bardzo korzystna.

Przede wszystkim, najbliższy rok (a możliwe, że nawet kolejne 3 lata) przyniesie nadwyżkę popytu nad podażą platyny. Podaż została znacząco zmniejszona ze względu na strajki pracowników kopalń w RPA, które trwają już od sierpnia ub.r. Ograniczone wydobycie platyny w RPA utrzyma się także w tym roku, a dodatkowo pojawiły się obawy o to, że także w Rosji (drugi po RPA największy producent platyny na świecie) wydobycie metalu się zmniejszy.

Z drugiej strony, popyt na platynę ma się nieźle. Metal ten jest wykorzystywany przede wszystkim w produkcji katalizatorów samochodowych, więc istotny wpływ na popyt na platynę ma kondycja branży motoryzacyjnej. Ta zaś ma potencjał wzrostowy, zwłaszcza w krajach Azji, takich jak Indie czy Chiny.

Z podobną sytuacją fundamentalną mamy do czynienia na rynku palladu. Również tutaj spadek podaży w RPA oraz spory popyt ze strony branży samochodowej mogą wygenerować deficyt na rynku tego metalu. Notowania palladu obecnie są najdroższe od początku września 2011 r., a najbliższy istotny opór techniczny to rejon 790-800 USD za uncję, który prawdopodobnie będzie testowany.

Dorota Sierakowska