"Nie spodziewałbym się, aby korekta trwała długo – już jutro na rynek wpłyną dane o sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia, które będą prawdopodobnie bardzo słabe. Znów pojawi się więc presja na osłabienie złotego. Po za tym część inwestorów będzie pozycjonować się przed przyszłotygodniowymi danymi o wzroście PKB za 2012 rok" - poinformował główny ekonomista DZ Banku Janusz Dancewicz.

Na rynkach zagranicznych wczorajsza sesja była bardzo zmienna. Rano euro słabło względem dolara ze względu na plotki o rezygnacji prezesa Bundesbanku i to mimo zdecydowanego dementi ze strony Niemców.

"Kursowi euro nie pomagały też plotki o możliwości przymusowego podziału największych niemieckich banków przez niemieckiego regulatora (BAFIN). Lepszy od oczekiwań odczyt indeksu ZEW pomógł w odbiciu kursu EURUSD, ale późniejsze słabsze dane z rynku nieruchomości sprowadziły kurs do poziomów z wczorajszego poranka" - poinformował Dancewicz.

Dzisiejsze otwarcie rynku w Azji nie przyniosło zbyt wiele zmian. W ocenie Dancewicza, dziś rynek będzie miał przerwę od ważnych danych makroekonomicznych, ale to nie znaczy, że będzie spokojnie.

Najważniejszym punktem dnia będzie przemówienie premiera Wielkiej Brytanii (ok. 10:30), w którym Cameron prawdopodobnie zapowie referendum dotyczące wyjścia z EU przez Brytyjczyków. Taka deklaracja może osłabić euro względem dolara i umocnić funta względem euro i dolara. Drugim istotnym wydarzeniem są negocjacje miedzy Republikanami a Demokratami dotyczącymi limitu zadłużenia. Republikanie chcą przesunąć decyzję o podniesieniu limitu zadłużenia do 19 maja, by zmusić złożony z Demokratów Senat do podpisania budżetu.

W środę, ok. godz. 9:10 jedno euro kosztowało 4,1654 zł, a za dolara 3,1310. Euro/dolar kwotowany był na 1,3293.