Na sentymencie rynkowym negatywnie odcisnęła się czwartkowa publikacja zapisków z posiedzenia FOMC, zgodnie z którymi w Komitecie zarysowała się większość chcąca zakończyć program skupu aktywów w trakcie bądź też z końcem 2013 r. Zaskoczeniem jest z pewnością, że taką opinię wyraża więcej niż połowa członków Komitetu, gdyż obawy o skuteczność luzowania ilościowego jak dotąd wyrażała mniejszość, ostatnio choćby Jeffrey Lacker. Wieści te zostały negatywnie odebrane przez inwestorów, lecz reakcja mimo wszystko okazała się ograniczona, być może dlatego że ostatnia runda luzowania ilościowego w istocie jeszcze na dobre się nie rozpoczęła, co widać w wartości bazy monetarnej w przekroju 2012 r. .

W pierwszy piątek miesiąca tradycyjnie kluczową publikacją makroekonomiczną jest raport z amerykańskiego rynku pracy. Nie potwierdził on bardzo optymistycznej wymowy czwartkowego raportu ADP, gdyż wykazał zmianę zatrudnienia w sektorze pozarolniczym na poziomie 155 tys. wobec 150 tys. prognozowanych. Skorygowany w górę został odczyt listopadowy do poziomu 161 tys. z 146 tys., podobnie jak stopa bezrobocia do 7,8 proc. Dane należy traktować neutralnie, gdyż mieszczą się w granicach odczytów w poprzednich miesiącach 2012 r. i co najwyżej potwierdzają systematyczną, lecz powolną poprawę sytuacji na amerykańskim rynku pracy. 

Europejska część sesji na rynku EUR/USD rozpoczęła się od dynamicznej kontynuacji czwartkowych spadków i w trakcie dnia naruszony został poziom 1,30 USD. Jest to spodziewana konsekwencja wczorajszego złamania linii trendu wzrostowego i wsparć w rejonie 1,3070 USD. Psychologiczny poziom 1,30 USD jak dotychczas okazał się trwały i zatrzymał dalsze spadki, a po publikacji danych z USA zarysowało się dynamiczne odbicie, które jednak nie skutkuje powrotem choćby do wspomnianej linii trendu. W związku z tym, można zakładać że nie jest to koniec ruchu spadkowego i niewykluczone, że w przyszłym tygodniu realizowany będzie scenariusz kontynuacji tendencji spadkowej do poziomu 1,2880 USD. Prawdopodobieństwo takiego rozwoju wypadków uległoby zmniejszeniu, gdyby udało się zamknąć tydzień powyżej 1,3070 USD.

Na warszawskim parkiecie od początku sesji utrzymywały się zdecydowanie korekcyjne nastroje, które sprowadziły indeks WIG20 poniżej 2600 pkt. Zamknięcie poniżej tego poziomu otworzyłoby drogę do stosunkowo płytkiej korekty do 2550 pkt, gdzie przebiega dwumiesięczna linia trendu wzrostowego i ograniczenie grudniowej konsolidacji. Obecnie trudno mówić o głębszej korekcie, szczególnie że dzisiejszy ruch nie jest potwierdzany przez inne europejskie rynki, a WIG20 po godzinie 16 jest najsilniej tracącym indeksem na Starym Kontynencie. Otwarcie handlu w USA nie dostarczyło istotnego bodźca, gdyż wypadło na poziomie wczorajszego zamknięcia i indeks S&P 500 oscyluje w pobliżu 1460 pkt. 

Na krajowym rynku trwa druga sesja słabości złotego, w trakcie której kurs EUR/PLN wzrósł do 4,1270 PLN i potwierdził wczorajsze wybicie z kanału spadkowego. W ten sposób bardziej prawdopodobny staje się ruch do 4,15-4,17 PLN w najbliższym czasie, co należałoby traktować jako naturalną konsekwencję przebywania od kilku miesięcy w trendzie bocznym, aniżeli impuls do silniejszej deprecjacji złotego.

Sebastian Trojanowski