Ostatnie kilkanaście godzin handlu na złotym upłynęło pod znakiem dalszego umocnienia polskiej waluty, wyznaczając nowe 3-miesieczne maksima wobec zagranicznych dewiz. Co warte zaznaczenia ruch ten odbył się pomimo zniżkujących notowań eurodolara. O ile na szerokim rynku kolejne negatywne doniesienia dot. klifu fiskalnego w Stanach Zjednoczonych wyraźnie przeszkadzają bykom w sforsowaniu ostatnich maksimów, to w przypadku złotego możemy mówić o kontynuacji rajdu zarówno na wycenie polskiej waluty jak i długu. Częściowo odpowiedzialny jest za to tzw. płytki rynek, zwyczajowo występujący w tym okresie roku. Mniejsza niż zazwyczaj liczba uczestników handlu powoduje, iż nawet stosunkowo niewielkie zlecenia znajdują wyraźną reakcję w notowaniach. Stan ten najprawdopodobniej utrzyma się, aż do końca roku, a sam złoty zamknie bilans podczas fixingu NBP blisko aktualnych poziomów.

W trakcie dzisiejszej sesji poznamy (godz. 10:00) dane fundamentalne za listopad dotyczące sprzedaży detaliczne(oczek. 2,9% r/r) oraz stopy bezrobocia (oczek. 12,8%). Dodatkowo o godz. 10:00 GUS opublikuje grudniowe wskazanie koniunktury konsumenckiej w Polsce. Zwyczajowo pierwsze dwa wskaźniki są uważnie śledzone przez rynki sugerując w ostatnich miesiącach dalsze potencjalne decyzje ze strony RPP. Aktualnie, jednak mała aktywność krajowych uczestników rynku wskazuje, iż jedynie odczyt wyraźnie gorsze od prognoz mogłyby wywołać mocniejszą reakcję na złotym.

Z rynkowego punktu widzenia, inwestorzy na rynku bazowym „żyją” obecnie problemem klifu fiskalnego w Stanach Zjednoczonych. Wczorajsze wycofanie „planu B” Republikanów z głosowania w Izbie Reprezentantów odebrano zostało zdecydowanie negatywnie. Pomimo, iż wpływa to bezpośrednio na notowania eurodolara to trudno doszukiwać się mocniejszej reakcji na złotym, który oscyluje w rejonie 3-miesiecznych maksimów. Z technicznego punktu widzenia spodziewać się jednak można ruchu powrotnego w kierunku obszaru 4,8 – 4,10 EUR/PLN.

Konrad Ryczko