Uwaga inwestorów podczas środowej sesji systematycznie kierowała się za ocean, gdzie 2-dniowe posiedzenie kończy FOMC i potwierdziły się doniesienia o zbliżeniu stanowisk Baracka Obamy i Johna Boehnera. Po członkach FOMC oczekuje się podjęcia decyzji o zwiększeniu zakupów papierów skarbowych o 45 mld USD, co ma być naturalnym przedłużeniem wygasającej w przyszłym tygodniu operacji Twist. Jednakże, w tym wypadku zakupy długoterminowych obligacji będą mieć charakter niesterylizowany. Przedstawione zostaną również prognozy wzrostu gospodarczego, inflacji oraz bezrobocia. Nie wyklucza się także, iż opublikowane zostaną kryteria dla prowadzonej przez FOMC polityki monetarnej pod postacią progów dla stopy bezrobocia i dynamiki inflacji CPI.

W Europie negatywnie zaskoczyła produkcja przemysłowa dla strefy euro, której dynamika wyniosła -3,6 proc. r/r (-2,3 proc. r/r). Jednakże, nie jest to raczej duże zaskoczenie, biorąc pod uwagę że w październiku spadki dynamiki wykazały Niemcy, Francja i Włochy, które odpowiadają za ponad 60 proc. produkcji przemysłowej w strefie euro. 

W planie na środowe popołudnie znajduje się jeszcze spotkanie ministrów finansów w sprawie unii bankowej. Nikt nie spodziewa się przełomu w negocjacjach, lecz pojawiły się konkretne liczby dotyczące zakresu nadzoru. Mianowicie, Francja proponuje aby obejmował on banki o aktywach wartych co najmniej 2,5 mld euro, podczas gdy strona niemiecka forsuje próg równy 50 mld euro. Te dwie liczby dosyć dobitnie pokazują różnicę w poglądach obu krajów. 

Tymczasem kurs EUR/USD skutecznie kontynuuje zwyżkę, która w trakcie dnia dotarła do 1,3050 USD. Konsolidacja przy 1,30 USD posłużyła za bazę do dzisiejszego ruchu, który ostatecznie zanegował ostatnie spadki i obecna sytuacja faworyzuje dalsze wzrosty. Głównym czynnikiem ryzyka jest neutralny komunikat po posiedzeniu FOMC, tj. brak ogłoszenia zakupów obligacji skarbowych. W optymistycznym scenariuszu kwestią czasu powinien być ruch do 1,3070 USD, gdzie przebiega długoterminowa linia trendu spadkowego, której nie udało się trwale pokonać w poprzednim tygodniu. Jeśli drugie podejście okazałoby się skuteczne, droga do wierzchołków w przedziale 1,3125-1,3170 USD powinna stać otworem. 

Na parkiecie w Warszawie kontynuowana jest zwyżka powyżej 2500 pkt do niemal 2530 pkt (2550 pkt to krótkoterminowy poziom docelowy trwającego ruchu). Pokrywa się to z naruszeniem górnego ograniczenia miesięcznego kanału oraz rosnącym wykupieniem rynku. Samo w sobie nie jest to sygnał do korekty, lecz może prowokować do realizacji zysków, jeśli założyć że obecna zwyżka w jakimś stopniu bazuje na „grze pod Fed”. Jednakże, ewentualna korekta spadkowa nie powinna spowodować spadku poniżej 2450 pkt, które jest głównym poziomem wsparcia. 

We Frankfurcie indeks DAX zdołał ostatecznie przełamać poziom 7600 pkt i tym samym wyszedł na nowe szczyty hossy i niemal 5-letnie maksima. Bardziej skomplikowana sytuacja istnieje w przypadku indeksu S&P 500, gdzie nastąpiło zatrzymanie na oporze 1435 pkt. Dodatkowo, na tym poziomie przebiega także krótkoterminowa linia trendu spadkowego, co tylko podkreśla wagę tego oporu. W związku z tym, ewentualny sukces powinien skutkować testem 1470 pkt jeszcze przed końcem roku. W ujęciu sektorowym brylują spółki wydobywcze, przemysłowe i, co może być pewnym zaskoczeniem, technologiczne. Oczywiście, na tej ostatniej grupie dużym cieniem kładzie się przecena Apple, co nie zmienia faktu że wielu innych (ponad 80 proc.) przedstawicieli sektora znajduje się w średnioterminowym trendzie wzrostowym.

Sebastian Trojanowski