Spółka chce się skupić na poszukiwaniach ropy i gazu w Polsce oraz Norwegii. To dlatego planuje pozbyć się pozostałych zagranicznych licencji. Niewykluczone, że nastąpi to już w przyszłym roku.

Z naszych informacji wynika, że proces ten może być długotrwały, gdyż zobowiązania koncesyjne są obwarowane wysokimi zastawami. Jeśli PGNiG nie wykona określonych prac, będzie musiało płacić. Koncern chce tego uniknąć, dlatego będzie prowadzić działania zgodnie z wymogami licencji, a jednocześnie poszuka inwestora, który przejmie koncesje i dokończy prace. Spółka nie zaprzecza. – Kontynuowanie prac na koncesjach nie wyklucza poszukiwania inwestora – przyznaje Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PGNiG. Jak wyjaśnia, szczegóły zostaną podane wraz z nową krótkoterminową strategią na początku 2013 r. – Dla PGNiG priorytetem są inwestycje w Polsce. Dlatego przyjrzymy się pozostałym aktywom – dodaje prezes.

Do odstrzału mogą pójść Pakistan, Libia i Egipt. Spółka nie chce zaś rezygnować z prac w Norwegii. – Naszym oczkiem w głowie poza Polską jest Norwegia i na niej chcemy się skupić – potwierdza Piotrowska-Oliwa.

Wydobycie ropy ze złoża Skarv od 2013 r. ma sprawić, że produkcja tego surowca w PGNiG wzrośnie skokowo z 0,48 mln do 1,12 mln ton.

Proces zagranicznych dezinwestycji już ruszył. Spółka w sierpniu podała, że do końca 2012 r. wycofa się z Danii, bo poszukiwania na Półwyspie Jutlandzkim zakończyły się fiaskiem. Badania wykazały obecność gazu o zbyt niskiej wartości opałowej.

Bardziej perspektywiczne wydają się wiercenia w Pakistanie. Spółka będzie wydobywać tam gaz niekonwencjonalny. Ma już umowę na sprzedaż surowca lokalnemu koncernowi SSGC. Biznes w tym kraju jest jednak wyjątkowo niebezpieczny. W 2009 r. zamordowano tam polskiego geologa PGNiG.

Równie niestabilne regiony to Egipt i Libia. W pierwszym kraju koncern prowadzi prace poszukiwawcze na koncesji Bahariya, gdzie zasoby sięgają 22 mln ton ropy. Na obszarze libijskiej koncesji może być z kolei 150 mld m sześc. gazu i 15 mln ton ropy.