Jeszcze tylko dzisiaj inwestorzy indywidualni mogą składać zapisy na akcje Alior Banku. Brokerzy spodziewają się, że tak jak zwykle w czasie ofert publicznych właśnie w ostatnim dniu drobni gracze złożą najwięcej zleceń.

– W ostatnich godzinach widać zdecydowane zwiększenie ilości zapisów i ich średniej wartości. Oczekujemy wzmocnienia tego trendu w poniedziałek – mówił w piątkowe popołudnie przedstawiciel jednego z domów maklerskich.

Inny z brokerów zauważa, że choć widać zainteresowanie akcjami Aliora, to daleko mu do porównywalnych pod względem wartości ofert Skarbu Państwa. – Nie jest to zainteresowanie na miarę GPW sprzed dwóch lat – wskazuje. Oferta warszawskiej giełdy z 2010 r. miała wartość 1,2 mld zł, a zapisy na akcje spółki złożyło ponad 323 tys. osób.

Z rozmów z pracownikami punktów obsługi klienta domów maklerskich wynika, że do piątku zainteresowanie Aliorem nie było duże. W jednym z oddziałów DM Pekao zapisy złożyły pojedyncze osoby, a w oddziale DI BRE nie przyjęto żadnego.

– Zostało jeszcze trochę czasu, poza tym inwestorzy mają świeżo w pamięci nieudany debiut ZE PAK – mówi pracownik wrocławskiego oddziału jednego z brokerów z konsorcjum obsługującego Alior.

Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin zadebiutował na GPW 30 października i przez niemal miesiąc kurs spółki był niższy niż cena, po jakiej akcje były sprzedawane w ofercie.

Równocześnie z ofertą Aliora trwają zapisy na akcje Marvipolu. Deweloper jest już co prawda notowany na GPW, ale debiutował bez oferty. Teraz chce sprzedać akcje za 91 mln zł. To pierwsza u nas emisja akcji niemych, bez prawa głosu na walnym zgromadzeniu. Będzie im jednak przysługiwała stała dywidenda. – Inwestorzy przyglądają się ofercie, pytają o warunki i terminy – usłyszeliśmy w jednym z oddziałów Millennium DM, który przyjmuje zapisy od inwestorów indywidualnych.

W kolejce po pieniądze ustawia się też Czerwona Torebka, sieć pasaży handlowych. Opinie inwestorów instytucjonalnych na jej temat są podzielone. – Nie wiem, czy klienci przyjmą pomysł robienia zakupów w kilku specjalistycznych sklepach w jednym miejscu. Na tym etapie nie jesteśmy zainteresowani inwestycją w Czerwoną Torebkę – mówi szef jednego z TFI.

Z kolei Jarosław Lis z BPH TFI ocenia, że choć strategia firmy jest nowatorska, projekt wydaje się wart ryzyka. Wskazuje m.in. na doświadczenie kierujących nią ludzi, którzy tworzyli sieci Eurocash, Biedronka i Żabka. Zarządzający są zgodni co do jednego – wszystkie spółki muszą obniżyć swoje oczekiwania co do wpływów z ofert.

– Sądzę, że Czerwona Torebka będzie musiała zejść z ceną w okolice 10–12 zł, ale oferta się sprzeda – mówi Jarosław Lis. Szacuje też, że ostateczna cena Alior Banku znajdzie się bliżej dolnej granicy widełek wyznaczonych na 57–71 zł. Zarządzający spodziewają się, że także Marvipol pozyska mniej, niż zakłada. Na jego niekorzyść przemawia m.in. struktura zadłużenia spółki i jej działalność na rynku deweloperskim, który jest teraz oceniany jako ryzykowny.