Dwa dni negocjacji i wszyscy wyjeżdżają z Brukseli uśmiechnięci, komentując że podczas przyszłorocznego spotkania „ostatniej szansy” zapewne odnajdą kompromis. Ciekawe, skąd bierze się ta pewność. Co takiego europejscy politycy znajdą pod choinką, że będzie im łatwej osiągać kompromis.

Optymizm polityków przelał się również na rynki finansowe. W piątek giełdy mieniły się zielenią: DAX wzrósł o 0.89%, CAC40 o 0.87%, a FTSE100 o 0.49%. Istotnie wzrósł również EURUSD, zbliżając się do poziomu 1.30 (max: 1.2991). Fala zakupów wynikała głównie z przekonania, że w poniedziałek happy endem zakończy się jeden z odcinków greckiego dramatu. I politycy Unii zdecydują się wreszcie przelać Grecji kolejną, opóźnioną już transzę pomocy. Cóż… podobno nadzieja umiera ostatnia.

Optymizm panował również za oceanem, jednak trudno ocenić czy to ze względu na sklepowe wyprzedaże tzw. Czarnego Piątku, czy rzeczywiście inwestorzy optymistycznie patrzą na zbliżającą się ścianę klifu fiskalnego. Mam wrażenie, że tu wiara w polityków jest również znacznie przesadzona. Ostatecznie DOW wzrósł w piątek o 1.35%, a S&P o 1.30%.

Dziś najciekawsze wydarzenie to kwestia dalszego ciągu greckiego spektaklu. Poza tym inwestorzy nie będą bombardowani zbyt istotnymi danymi makro.

Maciej Jędrzejak