W piątek europejskie indeksy kontynuowały zwyżki częściowo dzięki nieoczekiwanie dobrym danym. Indeks Ifo mierzący poziom zaufania wśród niemieckich przedsiębiorców wzrósł do 101,4, a oczekiwano spadku do 99,38. Nieoczekiwanie wzrosła także sprzedaż detaliczna we Włoszech (o 0,2 proc. m/m) i to wystarczyło, żeby przekonać inwestorów do zakupów. Unijny szczyt w sprawie budżetu i ciągnące się rozmowy w sprawie wypłaty kolejnej transzy pomocy dla Grecji były tylko tłem, a nie głównym motorem działania rynków. DAX po piątek zwyżce z rzędu (o 0,9 proc.) znalazł się na najwyższym poziomie od ponad dwóch tygodni. Paryski CAC40 także po serii pięciu zwyżek jest najwyżej od miesiąca, a FTSE od dwóch tygodni.

Indeksy w USA również rosły, S&P zyskał 3,6 proc. w minionym tygodniu, co jest najsilniejszym wzrostem indeksu od czerwca. Według amerykańskich obserwatorów przyczyną zwyżki są widoki na kompromis polityczny w sprawie fiskalnego klifu, który wcześniej tak udanie straszył rynki. Sądzę jednak, że inwestorzy dostrzegają coraz więcej symptomów poprawy w gospodarce i uznają je za ważniejszy czynnik niż decyzje polityczne. Potwierdzenie ożywienia można było obserwować w miniony weekend, gdy w USA trwała przedświąteczna wyprzedaż rozpoczęta w "czarny piątek". Bloomberg podaje, że przeciętny Amerykanin, który brał udział w zakupach wydał 423 dolary, o 6,5 proc. więcej niż przed rokiem. Zaś liczba kupujących wzrosła i finalnie obroty całkowite podskoczyły o 13 proc.

Również w Azji indeksy rosły dziś rano, ale skala była już wyraźnie niższa niż w poprzednich dniach. Nikkei zyskał 0,24 proc. i jest najwyżej od siedmiu miesięcy, ale sesję zakończył w najniższym punkcie dnia tracąc ok. 1 proc. od otwarcia. Kospi stracił 0,15 proc., a Shanghai Composite 0,5 proc. po danych o wzroście płac w miastach o 12 proc. wobec wzrostu o 14,4 proc. przed rokiem. Według inwestorów świadczy to o spowolnieniu gospodarki.

W Europie indeksy mają za sobą nie tylko pięć dni zwyżek, ale także ważne poziomy oporu nad sobą. Ich sforsowanie z marszu jest znacznie mniej prawdopodobne niż odpoczynek, a być może także realizacja zysków i korekta indeksów. W kalendarium brakuje istotnych danych (o 10:00 poznamy sprzedaż detaliczną w Polsce), dyskusja w sprawie pomocy dla Grecji jest bardziej sprawą Greków niż kogokolwiek innego. Natomiast rozstrzygnięcia polityczne w wyborach do regionalnego parlamentu w Katalonii mogą okazać się pretekstem do sprzedaży akcji. WIG20 tkwi w trendzie bocznym i nie należy się spodziewać, że dziś go opuści.

Emil Szweda