Wczorajsza sesja w Europie należała raczej do tych nudnych, indeksy rosły (u nas spadały) w ograniczonym zakresie. Niemniej, z punktu widzenia badania siły rynku były to istotne godziny. Z grubsza można naszkicować sytuację europejskich indeksów tak - ostatnie dni przyniosły wzrostową korektę, która pozwoliła odrobić część, a nawet połowę (DAX) wcześniejszych strat. Indeksy zatrzymały się na poziomie szczytów sprzed dwóch tygodni. Szczytów, które powstały także gdy inwestorzy próbowali kontrować narastającą podaż. Dlatego utrzymanie indeksów w pobliżu tych szczytów było ważne, ponieważ spadek i odbicie od nich mogłoby przerodzić się w wyprzedaż prowadzącą do ustalenia nowych dołków. Zamiast tego, dzięki nudnej sesji w środę, w czwartek indeksy mają szansę na dalsze zwyżki, przełamanie szczytów z początku listopada i na dalszą wspinaczkę.

Nadzieję tę podtrzymało zachowanie Wall Street. S&P zyskał wprawdzie skromne 0,2 proc., ale także i w tym przypadku bardziej chodziło o utrzymanie zdobyczy z początku tygodnia niż o cokolwiek innego. Tym bardziej, że dziś w USA obchodzone jest święto Dziękczynienia, a jutro tzw. czarny piątek, czyli dzień przedświątecznych wyprzedaży w sklepach. Można więc zakładać, że w piątek Wall Street pracować będzie na pół gwizdka.

Dobry omen nie opuścił inwestorów dziś rano w Azji. Indeks giełdy w Tokio wzrósł o 1,6 proc., a w Seulu o 0,8 proc. po podaniu wstępnego odczytu indeksu PMI dla sektora produkcji w Chinach. Indeks wzrósł do 50,4 i po raz pierwszy od 13 miesięcy przekroczył barierę 50 oddzielającą wzrost od recesji. Co ciekawe, indeks giełdy w Szanghaju zakończył dzień spadkiem o 0,7 proc. Lepsze dane gospodarcze rozwiewają wszak nadzieje na nowy pakiet stymulacyjny.

Dzięki dobrym nastrojom w Azji, giełdy europejskie rozpoczną dzień od zwyżek. Ale sądzę, że będą one miały ograniczony charakter. Krótko po otwarciu poznamy również wstępne odczyty PMI dla Francji (9:00), Niemiec (9:30) i całej strefy (10:00) i w zależności od wyników mogą umocnić lub rozwiać optymizm. Dyskusja nad unijnym budżetem nie powinna wpływać istotnie na rynki, ponieważ jest to czynnik ryzyka znany od dłuższego czasu. Większy wkład w kształtowanie nastrojów będzie miało przestrzeganie rozejmu między Izraelem i Strefą Gazy, generalnie jednak - wobec braku Amerykanów - końcówka tygodnia na giełdach może być jedną z najspokojniejszych od wielu miesięcy.

Emil Szweda