Ostatnia sesja minionego tygodnia zaczęła się w Europie nie najlepiej, ale dzięki popołudniowemu odczytowi dynamiki amerykańskiego PKB w III kwartale (2,3 proc. r/r) indeksy wyszły na mocny plus (CAC, DAX), albo zniwelowały znaczną część wcześniejszych strat (WIG20, Ibex). Takie zachowanie inwestorów powoduje, że całe wcześniejsze wybicie dołem z sześciotygodniowej konsolidacji jakby traci na znaczeniu. Oczywiście może się okazać, że za chwilę wrócimy do tendencji spadkowej, ale po pierwsze ze względu na pogodę, chwila ta nieco potrwa, po drugie niektóre indeksy mogą szybko odnaleźć wsparcie.

S&P jeszcze we wtorek odebrał inwestorom złudzenia, co do możliwości niedługiego ataku na szczyt hossy. W piątek w USA indeksy - inaczej niż w Europie - nie wyglądały na naznaczone wpływem publikacji danych o PKB. S&P tracił w połowie dnia, ale do końca sesji zniwelował straty do zera. Warto odnotować, że w minimalnym punkcie S&P spadł do 1403 pkt, zatem minimalny zakres spadku (w okolice 1400 pkt po wcześniejszym wybiciu z konsolidacji) został w zasadzie zrealizowany, co może mieć pewne znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń.

Azjatyckie rynki także nie dają wskazówek. Na koniec sesji Nikkei spadł o 0,04 proc., a Kospi w ogóle nie zmienił wartości. Obydwa indeksy próbowały zwyżek we wcześniejszej części notowań, ale dane o słabszych wydatkach detalicznych w Japonii (wzrost o 0,4 proc. r/r wobec 1,7 proc. miesiąc wcześniej) osłabiły siły kupujących. Z kolei Bank Korei podał, że indeks zaufania wytwórców spadł do 70 pkt z 72 pkt miesiąc wcześniej. Poziom poniżej 100 oznacza przewagę pesymistów. Na kwadrans przed końcem notowań Shanghai Composite tracił 0,5 proc., a Hang Seng 0,3 proc.

Ze względu na zamknięcie giełd w Nowym Jorku, możemy oczekiwać, że notowania w Europie będą przebiegały bardzo spokojnie. Właściwie nadejście huraganu właśnie teraz może okazać się szczęśliwą okolicznością, bowiem spowolni on dodatkowo negatywne reakcje inwestorów na wcześniejszą sytuację techniczną.

Emil Szweda