Miniony tydzień był na rynkach metali szlachetnych dość nudny. Ceny wszystkich czterech najsłynniejszych kruszców – złota, srebra, platyny i palladu – tkwiły w konsolidacji po wcześniejszych wyraźnych spadkach. W piątek cena złota odbiła w górę, jednak nie można było tego samego powiedzieć o tzw. „białych” metalach szlachetnych.

Od początku października tego roku notowania białych metali szlachetnych systematycznie spadają. Przez ten czas srebro zostało przecenione o niemal 9%, platyna o około 10%, a pallad o ponad 11%. W tym samym czasie notowania złota spadły dużo delikatniej – o niecałe 5%. Mniejsza siła podaży na rynku żółtego kruszcu wynika przede wszystkim z jego opinii bezpiecznego aktywa. To inwestorzy stanowią obecnie najważniejszy składnik popytu na złoto, większy nawet niż przemysł biżuteryjny.
Tymczasem w przypadku srebra, platyny i palladu to nie popyt inwestycyjny jest najważniejszy – ponad połowę popytu generuje przemysł. To sprawia, że kształtowanie się cen tych metali na światowych rynkach jest w dużej mierze zależne od koniunktury.

W przypadku platyny i palladu popyt generowany jest przede wszystkim przez przemysł samochodowy. Jeśli sytuacja gospodarcza na świecie jest niedobra, odbija się to negatywnie na popycie na samochody, co z kolei osłabia stronę popytową na rynkach platyny i palladu. Ostatnia słaba kondycja branży motoryzacyjnej w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych sprawiła, że szacunki popytu na pallad i platynę z tych części świata się obniżyły. Niemniej jednak, szansą dla branży motoryzacyjnej są Chiny, w których pomimo spowolnienia gospodarczego produkcja samochodów dynamicznie rośnie. Tamtejszy rynek nie jest jeszcze nasycony, a to jest pozytywna informacja dla kupujących na rynku platyny i palladu.

Warto także pamiętać, że podaż platyny w tym roku stoi pod znakiem zapytania. W połowie sierpnia br. w RPA wybuchły strajki robotników w kopalniach tego metalu, które się przedłużyły na kolejne miesiące oraz rozprzestrzeniły na inne sektory południowoafrykańskiej gospodarki. Na pewno strajki znacząco ograniczą podaż platyny w tym roku, jednak dokładne szacunki nadal nie są znane.

Tymczasem na rynku srebra najważniejszym składnikiem popytu jest przemysł elektroniczny. Srebra używa się przy produkcji wielu urządzeń (m.in. telefonów komórkowych) i można się spodziewać, że zapotrzebowanie na metal ze strony tej perspektywicznej branży będzie się utrzymywać. Jest to o tyle ważne, że popyt na srebro ze strony przemysłu elektronicznego jest mało elastyczny cenowo – producenci elektroniki są skłonni kupować kruszec po każdej cenie, bowiem i tak stanowi on niewielką część kosztów produkcji danego urządzenia.

W przypadku wszystkich białych metali szlachetnych coraz większe znaczenie ma popyt inwestycyjny. O ile jednak na rynkach platyny i palladu inwestorzy dopiero zaczynają działać, to na rynku srebra popyt inwestycyjny, także ze strony inwestorów indywidualnych, jest spory. Coraz większym zainteresowaniem kruszec ten cieszy się w Chinach. Jak podają chińskie instytucje badawcze, z roku na rok popyt na srebro ze strony Chin się zwiększa – w tym roku prawdopodobnie dynamika wyniesie 6%, a w przyszłym roku może ona wynieść nawet 10%, podobno głównie za sprawą rosnącego w tym kraju popytu inwestycyjnego.

Słaba koniunktura pozostaje głównym czynnikiem sprzyjającym spadkom notowań białych metali szlachetnych. Ale ich rosnąca popularność inwestycyjna, zwłaszcza w Chinach, będzie prawdopodobnie jednym z ważnych czynników osłabiających stronę podażową.

Dorota Sierakowska