Na zniżkę notowań surowcowego agregatu wpłynęła przede wszystkim przecena jego najważniejszego składnika – ropy naftowej typu WTI. Nie bez znaczenia były także wyraźne wczorajsze zniżki cen kakao, gazu ziemnego, soku pomarańczowego, kawy, platyny czy złota.

Tymczasem niewielkie znaczenie na rynkach towarowych miało to, co działo się na wczoraj na rynkach walutowych. US Dollar Index zakończył sesję zniżką o symboliczne 0,08%. Tym samym wartość indeksu dolara pozostała poniżej poziomu 80 pkt. Ta psychologiczna bariera, mimo że w ostatnich tygodniach była kilkakrotnie testowana, pozostaje niepokonana od połowy września. Jest to sygnał, że amerykańska waluta pozostaje słaba – a to jest czynnik sprzyjający stronie popytowej na rynku surowców.

Zaskakująco duży wzrost zapasów ropy w USA

Notowania ropy naftowej WTI wczoraj spadły o niemal 1%. Wprawdzie dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych okazały się w miarę dobre, jednak wieczorne komunikaty FOMC nie przyniosły żadnych przełomowych informacji, a dodatkowo sprzedającym sprzyjał raport Departamentu Energii (DoE).

Wczoraj departament ten przedstawił bowiem swój cotygodniowy raport dotyczący zmiany zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. W publikacji tej podano, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA wzrosły o 5,9 mln baryłek. Jest to odczyt zaskakująco wysoki, bowiem jeszcze we wtorek Amerykański Instytut Paliw podał, że w minionym tygodniu zapasy ropy w USA wzrosły zaledwie o 0,3 mln baryłek.

Większy od oczekiwań wzrost zapasów sprzyjał stronie podażowej na rynku ropy naftowej typu WTI. W rezultacie notowania tego surowca wczoraj dotarły do okolic 85 USD za baryłkę. Jest to rejon ważnego technicznego wsparcia, więc obserwowane dzisiaj rano odreagowanie w górę nie jest niespodzianką. Niemniej jednak, presja podaży na notowania tego surowca się utrzymuje, więc najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest obecnie konsolidacja cen ropy WTI w okolicach 85-88 USD za baryłkę.

Ukraina przestanie eksportować pszenicę

Tymczasem wśród liderów wzrostów wczoraj znalazły się notowania pszenicy. Kontrakty na to zboże w USA podrożały o 1,70%, a dziś rano ich cena kontynuuje zwyżkę.

Stronę popytową na rynku tego zboża wspiera przede wszystkim fakt, że wczoraj ukraiński minister rolnictwa ogłosił, że Ukraina zaprzestanie eksportu pszenicy od 15 listopada tego roku. W ten sposób potwierdziły się spekulacje, które krążyły na rynku od kilku dni. Mikola Prisjażniuk powiedział, że niedługo rząd Ukrainy podpisze zarządzenie w tej sprawie. Jednocześnie wspomniał on, że kraj ten nie chce wprowadzać nerwowości na rynki zbóż, jednak nie ma innego wyjścia niż zakaz eksportu.

Informacja ze strony ukraińskiego ministerstwa spotkała się z aprobatą podmiotów z branży handlu pszenicą, bowiem niweluje ona rynkową niepewność w tej kwestii. Niemniej jednak, wczorajszy komunikat wyraźnie nie spodobał się Egiptowi, który jest głównym importerem pszenicy na świecie. Przedstawiciele tego afrykańskiego kraju powiedzieli, że poprzez wprowadzenie zakazu eksportu, Ukraina pomniejszyła swoją wiarygodność na światowym rynku zbóż. Później jednak przedstawiciele Ukrainy poinformowali, że zawarte do tej pory kontrakty zostaną zrealizowane.

Dziś cena pszenicy rośnie, jednak nadal nie udało jej się przekroczyć wczorajszego maksimum. O ile nie pojawią się nowe niepokojące dane dotyczące podaży pszenicy, trudno wierzyć w dalsze dynamiczne wzrosty. Ukraiński zakaz eksportu jest już uwzględniony w cenach zboża.

Dorota Sierakowska