Do wczorajszej wypowiedzi Christine Lagarde w sprawie Grecji i Hiszpanii odniósł się niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble, który stwierdził że szefowa MFW zaprzecza stanowisku instytucji, którą kieruje. Dodał także, że takie działanie miałoby zgubny wpływ na dalszy proces reform i zaprzepaściłoby dotychczasowe wysiłki.
Ponownie z końcem tygodnia częściej mówi się o ewentualnym hiszpańskim wniosku o wsparcie finansowe.

Minister finansów Luis de Guindos podkreślił, że nie było żadnych nacisków ze strony unijnych polityków w tej kwestii. Natomiast komisarz Olli Rehn potwierdził, że jak dotąd nie został złożony żaden formalny wniosek ze strony Hiszpanii, lecz pożądanym rozwiązaniem byłaby równoczesna pomoc z dopiero co uruchomionego funduszu ESM oraz udział w programie OMT. Dodatkowo, jego zdaniem decyzja w sprawie transzy pomocowej dla Grecji zapadnie dopiero w połowie listopada. 

Pozytywnie zaskoczyły dziś dwa najważniejsze odczyty makroekonomiczne. Przede wszystkim, nieoczekiwanie wzrosła w sierpniu dynamika produkcji przemysłowej o 0,6 proc. m/m (-0,6 proc. m/m prog). Następnie już po otwarciu rynków za oceanem wstępny odczyt indeksu sentymentu konsumentów Uniwersytetu Michigan ukazał się na poziomie 83,1 pkt (78 pkt prog, 78,3 pkt poprzednio). Wynik ten warto połączyć z indeksem zaufania konsumentów opracowywanym przez Conference Board, który dwa tygodnie temu wykazał silny wzrost do poziomu 70,3 pkt. 

Kurs EUR/USD udanie się przebił przez 1,2950 USD, lecz zatrzymanie nastąpiło przy 1,2990 USD, gdzie przebiega opór wyznaczony przez wtorkowe wierzchołki. Dotychczasowe próby sforsowania tego poziomu spaliły na panewce, a dosyć dobre dane także nie pomogły. W związku z tym, wzrasta ryzyko że jednak w pewnym stopniu powtórzony zostanie scenariusz z zeszłego tygodnia. Jednakże, zamiast odbicia od 1,3070 USD zanotowane zostanie odejście od wspomnianego 1,2990 USD. W kontekście następnego tygodnia wywarłoby to dość dużą presję na ponowny spadek do 1,2835 USD z istotnym prawdopodobieństwem pokonania tego poziomu. W przeciwnym wypadku, przebicie 1,2990 USD otworzyłoby drogę do 1,3070 USD. 

Podobnie na warszawskim rynku dobre dane nie były w stanie wybić handlu z impasu i indeks WIG20 kontynuuje ruch boczny w okolicy 2400 pkt. W przypadku indeksu S&P 500 trwa próba utrzymania długoterminowej linii trendu wzrostowego i poziomów 1427-1430 pkt. Niepowodzenie mogłoby wygenerować negatywny sygnał, który zapewne przełożyłby się na sytuację na krajowym rynku. W tym scenariuszu zasadnie można by oczekiwać ruchu do 2280 pkt, co oznaczałoby powrót do długoterminowej konsolidacji.

Jest to scenariusz pesymistyczny i, mimo wszystko, mniejszego prawdopodobieństwa. Niepokojący jest brak reakcji na niezłe dane, co z kolei może wskazywać na przeszacowanie efektów wrześniowych decyzji banków centralnych. W takim układzie, ewentualne słabsze odczyty makroekonomiczne mogłyby bardzo negatywnie wpłynąć na nastroje rynkowe. 

Podczas szczytu w Tokio Marek Belka dołączył do środowych wypowiedzi Andrzeja Bratkowskiego oraz Jerzego Hausnera i wyraźnie zasugerował potrzebę obniżenia stopy referencyjnej. Jest to zmiana w podejściu, gdyż pod koniec września prezes Belka tylko wskazał na możliwość rozpoczęcia cyklu obniżek. Kurs EUR/PLN podczas piątkowej sesji podjął zdecydowaną próbę wybicia powyżej 4,10 PLN, lecz jest ona połowicznie udana, gdyż po godzinie 16 za euro płacono ok. 4,1020 PLN.

Sebastian Trojanowski