Zapiski w większym stopniu wyjaśniają konieczność podjęcia tej decyzji (podobnie mówił w tym tygodniu na konferencji w Indianapolis szef FED) i zakładają możliwość zmiany jej parametrów, ale bardziej pod kątem wystąpienia ryzyk inflacyjnych w przyszłości. Główny wątek, który się przewija, to chęć powiązania programu QE3 z konkretnymi poziomami inflacji i stopy bezrobocia. To w pewnym sensie może sugerować odejście od czasowej ramy dla niskich stóp procentowych (połowa 2015 r.), chociaż nie jest to przesądzone. Naszym zdaniem taki ruch dla FED byłby zbyt ryzykowny.

EUR/USD – Nieznaczna korekta do 1,2940-65 jest możliwa

Niektórzy znaleźli w zapiskach FED nowe „gołębie” nuty – to wspomniana kwestia powiązania czasu trwania QE3 z danymi makro – zwłaszcza poziomem bezrobocia. Za taką możliwością opowiedziało się dwóch zdeklarowanych gołębi – Evans i Rosengren. Szanse na to, iż znajdzie się ku temu większość, mogą być jednak niewielkie. W 2013 r. skład FOMC może być bardziej „jastrzębi”, a wiązanie się z konkretnymi danymi makroekonomicznymi może sprawić, że ostatecznie FED nie będzie tak elastyczny, jakby tego chciał uruchamiając program QE3. Rynek najbardziej interesowała jednak możliwość zwiększenia QE3 podczas grudniowego posiedzenia – mógłby on zostać chociażby poszerzony o skup długoterminowych obligacji skarbowych, który wygaśnie wraz z końcem roku razem z Operation Twist (w ramach tego programu FED dokonuje tylko rekonstrukcji portfela, bo sprzedaje papiery krótkoterminowe). To jednak nie padło, chociaż nie oznacza bynajmniej, że takiej możliwości nie ma – FED temu nie zaprzeczył.

Dzisiaj kluczowym wydarzeniem będzie publikacja wrześniowych danych Departamentu Pracy USA o godz. 14:30. Oczekiwania mówią o wzroście stopy bezrobocia do 8,2 proc. z 8,1 proc. w sierpniu, oraz wzroście liczby etatów poza rolnictwem o 113 tys. (miesiąc temu było to 96 tys.). Nie są to, zatem prognozy, które mogą jakoś zachwycić. Wydaje się, że w obecnej sytuacji (kiedy FED nie wysłał jasnego sygnału nt. możliwości zwiększenia QE3) tylko nieco lepsze dane mogłyby podtrzymać rynkowe nastroje. Odczyt zgodny z oczekiwaniami, lub słabszy, może stać się pretekstem do chwilowej korekty ostatniej zwyżki.

Zwłaszcza, że w najbliższy weekend najprawdopodobniej nie napłyną żadne pozytywne informacje z Hiszpanii. Wczoraj tamtejszy minister gospodarki, Luis de Guindos stwierdził, iż możliwości zakupów hiszpańskich obligacji przez ECB nie należy utożsamiać z wnioskiem o bailout (jakoś trudno się do tego sensownie odnieść), co sugeruje, że taki wniosek w najbliższy weekend nie padnie. Z drugiej strony Hiszpanie powinni w swoich „kalkulacjach” uwzględnić wczorajsze słowa unijnego komisarza Olli’ego Rehna (tak to ten sam, co pochwalił wcześniej Madryt za przyszłoroczny budżet), który przyznał, iż Komisja Europejska zaczyna mieć wątpliwości na ile wiarygodne są założenia spadku przyszłorocznego deficytu Hiszpanii do 4,5 proc. PKB (głównie chodzi tu o nierealistyczne(!) założenia spadku PKB tylko o 0,5 proc.). W jednym z ostatnich komentarzy pisałem, iż zwlekanie z oficjalnym wnioskiem może tylko obniżyć pozycję przetargową Hiszpanii w negocjacjach, bez których i tak się nie obejdzie.

Dobrych wieści chwilowo brakuje też z Grecji. Tamtejsza prasa (Kathimerini) donosi, że rząd nadal nie może osiągnąć porozumienia z ekspertami Troiki, którzy wciąż kwestionują 2,5 mld EUR z 13,5 mld EUR pakietu oszczędności i nowych przychodów, które pod naciskiem opinii międzynarodowej przedstawił rząd Antonisa Samarasa. I trudno będzie o znalezienie kompromisu przed poniedziałkowym spotkaniem Eurogrupy. Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego przyznała wczoraj, iż nie ma pewności, że uda się to przed szczytem Unii Europejskiej, jaki jest zaplanowany na 18-19 października.
EUR/USD – Nieznaczna korekta do 1,2940-65 jest możliwa
Biorąc pod uwagę fakt dzisiejszych danych z USA, a także informacje ze strefy euro (Hiszpania i Grecja) możliwa jest dzisiaj korekta EUR/USD do przebitej wczoraj strefy 1,2940-65, a która teraz stała się solidnym wsparciem. Ruch w stronę 1,2875, które wcześniej dobrze „trzymały rynek”, byłby już jednak oznaką słabości notowań i postawiłby pod dużym znakiem zapytania szanse na atak na wrześniowe szczyty (1,3170) w nadchodzącym tygodniu.

Marek Rogalski