Trudno znaleźć bank centralny, który jeszcze nie zaczął łagodzenia polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski i Rada Polityki Pieniężnej, jak przystało na instytucje działające na zielonej wyspie, opierały się przed takim posunięciem bardzo długo. Dziś jest szansa na przełom i rozpoczęcie nieuchronnego, wymuszonego niesprzyjające okoliczności zewnętrzne, cyklu obniżek stóp procentowych. Podstawowe pytanie brzmi: czy pierwszy krok, rozpoczynający ten cykl, jest w stanie wpłynąć pobudzająco na gospodarkę i giełdę? Można zaryzykować odpowiedź: na gospodarkę raczej nie, na giełdę być może tak. Trafność drugiej części odpowiedzi będzie można zweryfikować już za kilka godzin.

Nasze główne indeksy, mimo braku spektakularnych zmian, znalazły się w ostatnich dniach w ciekawej sytuacji. WIG20 dotarł wczoraj w trakcie sesji do 2416 punktów, czyli do poziomu ostatnich szczytów z 14 i 19 września (dzienne maksima wynosiły wówczas 2422-24 punkty). Cofnięcie się w końcówce handlu i spadek poniżej 2400 punktów na zamknięciu dobrym znakiem nie jest, ale też nie neguje możliwości kolejnego, tym razem być może udanego ataku byków i zdecydowanego wyjścia w górę. Decyzja RPP o obniżeniu stóp bardzo by w tym mogła pomóc, choć potrzebne byłoby też wsparcie z zewnątrz. Indeks szerokiego rynku jest w jeszcze lepszej sytuacji. Nie tylko obronił się wczoraj przed spadkiem i utrzymał powyżej szczytu z 19 września, a jeszcze znalazł się na poziomie najwyższym od 3 sierpnia 2011 r. WIG20 byłby zresztą w tym samym miejscu, gdyby nie "amputowano" mu dywidend.

Choć w tym dłuższym horyzoncie jesteśmy nieco w tyle (o jakiś miesiąc) za giełdą we Frankfurcie i daleko w tyle (o prawie pięć lat) za indeksami z Wall Street, to w krótkim terminie mamy nad wielkim światem niewielką przewagę. DAX i S&P500 są o około 2 proc. poniżej wrześniowych szczytów. Kolejne pytania brzmią: co się stanie z nami, gdy "tam" spadkowa korekta się powiększy i czy ewentualna decyzja o obniżce stóp skompensuje złe sygnały płynące z naszej gospodarki?

Na razie wygląda na to, że na Wall Street spadkowa korekta zdaje się wygasać. W ciągu ostatnich czterech sesji S&P500 zyskał 12 punktów, czyli 0,8 proc. Mozolnie pnie się w górę, czekając na poważniejszy impuls. Problem w tym, że na horyzoncie nie widać wydarzenia, które mogłoby takiego impulsu dostarczyć. Na krótką metę mogą nim być informacje z amerykańskiego rynku pracy. Dziś opublikowany zostanie raport ADP. Oczekuje się, że we wrześniu powstało 150 tys. miejsc pracy (w sierpniu było to 201 tys.). Najważniejsze dane na ten temat poznamy jednak w piątek. Dziś także podany zostanie wskaźnik aktywności w usługach, a wieczorem ujawniony będzie protokół z poprzedniego posiedzenia Fed. Wszystkie te informacje przełomu na rynkach jednak raczej nie przyniosą.

Roman Przasnyski