W czwartek Europejski Bank Centralny ogłosił, że będzie skupował obligacje zadłużonych państw i poinformował o zasadach tej operacji, nie wdając się w szczegóły. Potwierdziły się więc wcześniejsze "przecieki". Nie mieliśmy jednak do czynienia z mechanizmem "kupuj plotki, sprzedawaj fakty". Wczoraj inwestorzy z pewnością kupowali, ale nie jest pewne, czy były to fakty, czy tylko obietnice. Wygląda na to, że raczej to drugie. Czy będą one możliwe do spełnienia, zależeć będzie od kilku czynników.

Warunkiem skupu jest jego połączenie z programem EFSM, o którego działaniach niewiele słychać, poza tym, że formalnie jeszcze istnieje lub raczej mającym go zastąpić ESM, który jeszcze nie istnieje, a jego byt, zadania i kształt (o finansowym potencjale nie wspominając) zależeć będą od decyzji niemieckiego sądu konstytucyjnego. ESM ma zastąpić EFSM i współpracować z EBC w skupowaniu obligacji. Hiszpania i Włochy czekają, europejscy politycy mnożą instytucje, a EBC nie korzystał od wielu tygodni z istniejącego mechanizmu STM, w ramach którego mógł skupować obligacje.

Mógł, ale nie skupował, nawet w czasie niedawnych silnych zwyżek rentowności papierów. Skup ma być obwarowany ostrymi warunkami, stawianymi państwom, których papiery będą nim objęte. Pytanie, czy zechcą je przyjąć i będą w stanie wypełnić? Operacje skupu nie będą więc dokonywane automatycznie. To poważne ograniczenie skali i skuteczności programu.

Te dywagacje wczoraj nikogo nie zajmowały. Byki doszły pewnie do wniosku, że sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po ich stronie. W efekcie mieliśmy euforię. Tę pierwszą było widać w sięgającym niemal 5 proc. wzroście indeksu w Madrycie, 4 proc. zwyżce w Mediolanie i 3 proc. skoku w Paryżu. DAX zyskał 2,9 proc. Wyjątki to Grecja i Budapeszt oraz częściowo Warszawa.

WIG20 wzrósł o 1,6 proc. W zwyżce nie uczestniczyły wskaźniki małych i średnich spółek. W gronie blue chips poważniejsze wzrosty zaliczyły akcji jedynie pięciu firm. Znów zostaliśmy w tyle. WIG20 dotarł zaledwie do poziomu z 21 sierpnia. Ostatni lokalny szczyt z 15 sierpnia "leży" prawie 50 punktów wyżej. Tymczasem DAX z impetem pokonał szczyt z połowy marca.

Po sięgających 2 proc. zwyżkach inwestorzy z Wall Street mieli prawo zapomnieć o kryzysie, Lehman Brothers i tym podobnych strachach. S&P500 znalazł się na poziomie najwyższym od maja 2008 r. EBC ucieszył Amerykanów, ale mieli też własne powody do zadowolenia. Wskaźnik aktywności w usługach wyraźnie wzrósł, a ADP szacuje, że w lipcu przybyło 201 tys. miejsc pracy. Obie informacje pozytywnie zaskoczyły. Dziś opublikowane zostaną kluczowe dane z rynku pracy. Oczekuje się, że stopa bezrobocia pozostanie na poziomie 8,3 proc., a liczba etatów poza rolnictwem wzrośnie o 125 tys.

Optymizm dotarł także do Azji. Nikkei zwyżkował o 2 proc., w Szanghaju indeksy zyskiwały 3,5-4 proc.

Roman Przasnyski