Z perspektywy końca tygodnia doskonale widać, iż niemal całość notowań na rynkach akcji sprowadziła się do oczekiwania na piątkowe wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej w Jackson Hole, gdzie w przeszłości Ben Bernanke ogłosił pierwszy program luzowania ilościowego i w całości zmienił nie tylko przebieg walki z kryzysem gospodarczym, ale również sposób, w jakim rynek czytał dane makro.

W skrócie rzecz ujmując piątkowe tezy szefa Fed sprowadziły się do podkreślenia zdolności i gotowości banku centralnego do podjęcia kolejnych działań. Dla rynków kluczowym elementem są jednak akcenty, znane już wcześniej, które zmuszają do skoncentrowania uwagi na kolejnych publikacjach makro. W istocie Ben Bernanke powiedział, iż nowy bodziec ze strony Fed pojawi się „jeśli zajdzie taka potrzeba”, co w praktyce oznacza, iż wprowadzenie programu zależy od kolejnych publikacji makro. 

Uwzględniając podwójny mandat Rezerwy Federalnej i obecny stan gospodarki, w którym rozwój jest na tyle powolny, by nie przekładał się na satysfakcjonujący spadek bezrobocia, uwaga rynków w naturalny sposób kieruje się w stronę amerykańskiego Departamentu Pracy, który w najbliższy piątek opublikuje swoje comiesięczne dane. Właściwie nikt nie ma wątpliwości, iż od odczytu zależy, czy rynek będzie oczekiwał, iż najbliższe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) w połowie września przyniesie trzecią rundę luzowania ilościowego, czy też Fed będzie mógł pozostać na pozycji gotowości do działania.

Rynek nie zapomni również o Europie i Europejskim Banku Centralnym, który w bieżącym tygodniu powinien obniżyć cenę kredytu strefie euro o 25 punktów bazowych oraz będzie mógł przedstawić konkrety na temat planowanych działań w walce o ocalenie euro, które obiecywali zarówno politycy, jak i przedstawiciele EBC. Na tym drugim polu rynki muszą brać pod uwagę rozczarowanie, które będzie w dużej mierze wynikiem oczekiwania EBC na sygnały z Niemiec, gdzie los programów pomocowych zależy od wyroku sądu na temat zgodności z konstytucją zobowiązań, jakie podjął rząd na polu europejskim. Kalendarz sprzyja scenariuszowi, w którym EBC uspokoi nastroje obniżką kredytu – pozwalają na to ostatnie dane o inflacji – oraz zarysuje ścieżkę działań w perspektywie kilku tygodni.

W praktyce oznacza to, iż do końca tygodnia rynki będą oczekiwały na to, co przedstawi prezes Europejskiego Banku Centralnego w czwartek i jak ułoży się seria danych z rynku pracy w USA, które z racji poniedziałkowego święta skupią się na sesjach czwartkowych i piątkowych. Patrząc w szerszej perspektywie uwaga giełd w naturalny sposób przesuwa się już na 15 września, kiedy swoją decyzję ogłosi FOMC. Fala spekulacji, jaka zbiera na temat działań Fed jest już na tyle duża, iż można zadawać pytanie, czy Ben Bernanke i FOMC są wstanie sprostać oczekiwaniom rynków. Starczy powiedzieć, iż w części medialnych opinii pojawiają się propozycje, by Fed nie ustanawiał granicy własnych interwencji a więc nie deklarował kwot i terminów zakończenia trzeciej rundy luzowania ilościowego.

Adam Stańczak, Analityk DM BOŚ SA