Poniedziałek upłynął na dosyć spokojnym handlu. Obniżenie indeksu Ifo po raz czwarty z rzędu zostało spokojnie przyjęte przez rynki finansowe. "Dominuje wyczekiwanie na rynku na wydarzenia w USA i w Europie, których cała seria rozpocznie się wraz z końcem miesiąca. Dziś prawdopodobnie rano czeka nas dalszy handel w trendzie bocznym. Popołudnie prawdopodobnie przyniesie umocnienie dolara w ślad za gorszym odczytem indeksu optymizmu konsumentów" - poinformował główny ekonomista DZ Banku Janusz Dancewicz.

Wczoraj, pod nieobecność inwestorów z Londynu, złoty nieznacznie się umocnił, ale dopiero wtorek - pierwszy dzień pełnej płynności będzie, w ocenie ekonomisty, prawdziwym testem. "Ponowne wyjście ponad piątkowe szczyty na EUR/PLN powinno uruchomić większą falę deprecjacji złotego. Sprzyjać temu będą kiepskie dane z USA" - uważa Dancewicz. Na dziś, na godz. 16-tą naszego czasu zaplanowana jest publikacja Indeksu zaufania konsumentów (Conference Board).

Według prezesa NBP Marka Belki, na wrześniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej rynki nie zostaną zaskoczone decyzją RPP, ale zdecydowanie nastawienie Rady zmieniło się w ostatnich miesiącach i teraz raczej rozważa obniżki stop procentowych. "Prezes NBP nie uważa, aby obecny kurs złotego był zagrożeniem dla gospodarki i sądzi, że złoty jest raczej właściwie wyceniany.

Moim zdaniem, Rada zdaje sobie sprawę, że majowa podwyżka stop procentowych była zbędna, ale woli zaprezentować ewolucyjną zmianę w nastawieniu w polityce monetarnej z powodów reputacyjnych. Prawdopodobnie na listopadowym posiedzeniu Rada rozpocznie cykl obniżek stop procentowych, a sprzyjać temu będzie nowa projekcja inflacji" - uważa Dancewicz. We wtorek, ok. godz. 9:20 jedno euro kosztowało 4,0865 zł, a dolar 3,2730 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,2485. W poniedziałek, ok. godz. 16:50 jedno euro kosztowało 4,0845 zł, a dolar 3,2639 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,2518. Rano, ok. godz. 9:20 za jedno euro płacono 4,0826 zł a za dolara 3,2639 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,2505.