W trakcie ostatnich sesji na rynkach towarowych pojawiło się czytelnie przesunięcie akcentu. Po tygodniach skoncentrowania uwagi na rynku zbóż i rynku ropy gracze łaskawym okiem spojrzeli na rynki metali kolorowych. Efektem były solidarne zwyżki złota, srebra, platyny i palladu a do rangi wydarzenia wzrosła informacja, iż kontrakt na złoto ponownie znalazł się powyżej średniej ceny z dwustu ostatnich sesji. 

Zwyżka złota przy osłabieniu dolara wskazuje, iż na rynku pojawiło się połączenie większej akceptacji dla ryzyka oraz oczekiwanie dalszego spadku amerykańskiej waluty. Jednym z impulsów były bardzo łagodne w wymowie protokoły z ostatniego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, które pokazały, iż Rezerwa Federalna poważniej od oczekiwań rynku rozważa scenariusze zakładające kolejne programy pomocowe dla gospodarki. Jednak nie mniej ważna była wymiana listów pomiędzy republikańskim kongresmenem a szefem Fed.

Na ledwie kilku stronach Ben Bernanke podsumował ostatnie działania banku centralnego i podkreślił, iż Fed jest na dobrej drodze do wdrożenia kolejnych programów zwłaszcza wtedy, gdyby w gospodarce czy sektorze bankowym pojawiły się nagłe sytuacje kryzysowe. Inaczej rzecz ujmując szef Fed dał do zrozumienia, iż nie ma takiej sytuacji na rynku i w gospodarce, którą Fed zignoruje i nie znajdzie narzędzi do walki z wyzwaniami. W praktyce był to kolejny sygnał, iż w amerykański bank centralny nie przewiduje zmian w polityce i jeszcze długo nie będzie można mówić o bierności Rezerwy Federalnej.

W takim kontekście nie trudno zrozumieć zeszłotygodniową zwyżkę złota, które było jednym z niewielu elementów pominiętych przez letnią falę optymizmu. W istocie kruszec dopiero w minionym tygodniu zdołał poszukać zwyżki poza czerwcowe i lipcowe szczyty, gdy np. rynki akcji penetrowały kilkuletnie lub kilkumiesięczne maksima. W praktyce zapomniany nieco ostatnio segment staje przed perspektywą bycia jednym z niewielu instrumentów, który nie będzie reagował klasycznym sprzedawaniem faktów po fali wzrostów wyprzedzających nowy program Fed wspierający gospodarkę.

W tak zarysowanym scenariuszu kryją się jednak dwa założenia, które muszą być brane pod uwagę. Wbrew powszechnym oczekiwaniom nowy program płynnościowy ze strony Rezerwy Federalnie nie jest przesądzony mimo czytelnego ruchu wyprzedzającego na rynkach. Przy braku oczekiwanych działań lub zbyt małej skali interwencji rynek czeka fala umocnienia dolara, która nie pozostawi obojętnym właściwie żadnego towaru notowanego w amerykańskiej walucie. Wówczas rynek złota będzie jednym z tych, na który spadną mocne, podażowe ciosy i to jest główny czynnik ryzyka, z jakim muszą liczyć się kupujący wyjście złota nad dwustusesyjną średnią.

Adam Stańczak, Analityk DM BOŚ SA