Zamiast mowy o kupowaniu hiszpańskich obligacji przewijały się hasła „stabilność cenowa” i „niezależność banku centralnego”. Rentowności hiszpańskich obligacji są już wyraźnie powyżej 7% i inne rynki też mogą oddać ostatnie zwyżki. Dziś raport z amerykańskiego rynku pracy.

EBC: możemy pomóc, ale…

Napięcie przed czwartkowym posiedzeniem EBC było ogromne. W istocie wystąpienie szefa EBC przed tygodniem odwróciło losy notowań na większości rynków – zawoalowana zapowiedź kupna hiszpańskich obligacji stała się źródłem ogromnej fali optymizmu. Wydawało się, iż w takiej sytuacji Draghi ma zielone światło przynajmniej na odmrożenie programu SMP. Niektórzy mówili nawet o licencji bankowej dla ESM (co, jak podkreślaliśmy w komentarzach, od początku było nierealne).
Jednak nic takiego nie nastąpiło.

Fraza wyczytana na początku wystąpienia, mówiąca, iż EBC MOŻE w pewnych okolicznościach zdecydować się na bezpośrednią interwencję na rynkach mogła brzmieć nieźle, ale w praktyce jej znaczenie jest bardzo niewielkie. W pewnym skrócie sprawa interwencji EBC mogłaby wyglądać tak:
- kraj, który jest w tarapatach kieruje prośbę do EFSF (później ESM) o interwencję na rynku długu
- rząd tego kraju zobowiązuje się do wypełnienia pewnych celów fiskalnych (czyli podobnie jak przy programach pomocowych)
- EBC dopiero wtedy decyduje, czy dodatkowo zainterweniować na rynku długu

Mówiąc krótko, widać tu zdecydowany sprzeciw niemieckiego Bundesbanku dla udzielania jakiejkolwiek pomocy „poza regulaminem”. Tymczasem przypomnijmy, iż hiszpański rząd do tej pory bronił się przed oddaniem suwerenności w zakresie polityki fiskalnej (punkt 2 z listy powyżej), a z słów szefa EBC wynika, iż nawet gdyby to zrobił, nie byłoby gwarancji, iż EBC zdecyduje się na zakup długu tego kraju. Wnioski? Całe zamieszanie wokół EBC rozpoczęte w ubiegłym tygodniu przez Nowotnego i rozkręcone przez Draghiego niewiele zmieniło – poza cenami na rynku, które teraz teoretycznie powinny „oddać” zmiany wywołane nadziejami z poprzednich dni. 

Dziś raport z rynku pracy

Posiedzenia banków centralnych już za nami i rynki mogą skoncentrować się na danych makro, akurat przed najważniejszym w tym tygodniu raportem. Dziś o 14.30 poznamy rządowe dane o zmianie zatrudnienia poza rolnictwem w USA. Konsensus wynosi +100 tys., choć po dwóch niezłych raportach ADP i generalnie nienajgorszych ostatnio danych tygodniowych rynek chciałby widzieć wyższy odczyt. Z drugiej strony w czerwcu również tak mogło się wydawać, a dane rozczarowały. Co więcej, wskaźnik zatrudnienia w indeksie ISM wskazał na znacznie wolniejszy jego wzrost w przemyśle. Dane są zatem sporą niewiadomą. Po wczorajszej reakcji na EBC szczególnie słabe dane mogłyby popsuć nastroje na rynku. 

dr Przemysław Kwiecień