W środę wieczorem FOMC naturalnie nie podjął decyzji o wdrożeniu QE3 oraz nie padły żadne sugestie odnośnie takiego działania. W komunikacie powtórzone zostały stwierdzenia, które padały w ostatnich tygodniach, czyli o gotowości do reagowania i wsparcia wzrostu gospodarczego, jeśli zajdzie taka potrzeba oraz o utracie impetu przez ożywienie w USA. Zgodnie z oczekiwaniami, inwestorzy usłyszeli zapewnienie o utrzymaniu rekordowo niskich stóp do końca 2014 r., a także o kontynuacji Operacji Twist do końca bieżącego roku.

Czwartkową sesję w Europie należy podzielić na to, co się działo przed komunikatem EBC i to co wydarzyło się po nim. W pierwszej części nie wydarzyło się w zasadzie nic godnego uwagi, gdyż Bank Anglii nie zaskoczył i utrzymał stopę referencyjną na poziomie 0,5 proc. oraz nie zmienił wartości programu skupu aktywów. 

Sama decyzja EBC nie wniosła niczego nowego, gdyż stopa procentowa nie uległa zmianie i nadal wynosi 0,75 proc. Z niecierpliwością wyczekiwano konferencji Mario Draghiego, która okazała się rozczarowująca. Nie zostały wdrożone żadne niestandardowe narzędzia polityki pieniężnej, mimo że rynki liczyły co najmniej na wznowienie programu SMP.

Szef EBC stwierdził, że premia za ryzyko w niektórych krajach są nie do zaakceptowania i wymaga to fundamentalnych rozwiązań, lecz nie jest jasne, co konkretnie miał na myśli. Mario Draghi potwierdził, że oprócz operacji otwartego rynku, EBC może podjąć niestandardowe działania, które w najbliższych tygodniach będą rozważane. Draghi wyraźnie też zaznaczył, że decyzja o licencji bankowej dla ESM nie leży w gestii EBC. Generalnie, konferencja okazała się mocno rozczarowująca w porównaniu do oczekiwań, jakie wyrosły na bazie zeszłotygodniowych deklaracji. Za słowami wciąż nie poszły konkretne czyny, co widać w reakcjach rynkowych.

Decyzja EBC i konferencja prezesa przyniosły potężne zamieszanie na rynku EUR/USD. Po decyzji euro uległo dynamicznej aprecjacji, w wyniku której przetestowany został poziom 1,24 USD oraz długoterminowa linia trendu spadkowego. Jednakże, sama konferencja przyniosła na tyle silną falę rozczarowania, że kurs spadł gwałtownie poniżej 1,22 USD. Z technicznego punktu widzenia, rynek zniósł 61,8 proc. fali wzrostowej od 1,2041 USD, a dzisiejsze minimum wyznaczył nieco poniżej krótkoterminowej linii trendu wzrostowego.

Przy tak gwałtownym ruchu, to może być zbyt mało, aby powstrzymać dalsze spadki, więc realnym poziomem docelowym na ten tydzień jest 1,2120 USD, lecz należy pamiętać, iż jutrzejszy raport z amerykańskiego rynku pracy także zazwyczaj generuje wysoką zmienność notowań. 

Rynki akcyjne w Europie zareagowały dość gwałtownie, gdyż przykładowo DAX cofnął się do 6615 pkt z ok. 6800 pkt. Giełdy w USA z kolei zanotowały w świetle informacji z Europy dość spokojne otwarcie. Indeks S&P 500 przetestował newralgiczny poziom 1360 pkt, ale dość szybko wrócił powyżej 1370 pkt i ewentualne utrzymanie się w tej okolicy będzie wyrazem siły rynku. 

Nerwowa atmosfera udzieliła się również krajowym inwestorom, gdyż w ślad za europejskimi indeksami, WIG20 wyszedł powyżej kluczowego 2200 pkt po czym gwałtownie spadł o ok. 40 pkt. Na rynku EUR/PLN kurs gwałtownie zwyżkował do 4,1320 PLN, lecz szybko nastąpił powrót do punktu wyjścia, czyli poniżej 4,11 PLN, co można uznać za sukces polskiej waluty.

Sebastian Trojanowski