W środę w Europie niewiele się działo - indkesy krążyły w pobliżu poziomów otwarcia. Był to bardzo czytelny sygnał oczekiwań inwestorów, którzy po ostatnim rajdzie, woleli poczekać z decyzjami o zakupie lub sprzedaży akcji na wieczorne posiedzenie Fed i dzisiejszą decyzję ECB. 

Fed rozczarował inwestorów, co widać po reakcji rynków na ogłoszenie decyzji. Ben Bernake i jego koledzy zapewnili, że są gotowi wkroczyć do akcji, jeśli sytuacja będzie tego wymagała, a opis tej sytuacji w komunikacie Fed, to długa lista narzekań na stan gospodarki. Więc choć indeksy spadły bezpośrednio po ogłoszeniu decyzji, to dla niektórych treść komunikatu przybliża Fed do decyzji o QE3 już na kolejnym posiedzeniu, we wrześniu, o ile kolejne dane potwierdzą, że gospodarka słabnie. Warto też dodać, że kolejne posiedzenie Fed przypadnie po dorocznej konferencji w Jackson Hole, gdzie Bernanke omawia przed bankierami prowadzoną politykę pieniężną. Przed dwoma laty to właśnie tam zapowiedział przeprowadzenie QE2.

Decyzja Fed nie każdego rozczarowała w równym stopniu. Na samej Wall Street reakcje były odmienne - podczas gdy S&P sugeruje zrównoważoną reakcję (spadek o 0,3 proc.), to już zjazd transportowego indeksu Dow Jonesa o 2 proc. zdradza pewną nerwowość. Warto odnotować, że Bovespa zyskała na koniec dnia 0,35 proc. - brazylijskim inwestorom kolejne QE3, które mogą wywołać kolejną bańkę surowcową i wojnę walutową, najwyraźniej opóźnienie działań Fed odpowiada.

Również w Japonii decyzję Fed przyjęto jak się zdaje z ulgą, ponieważ ewentualne dalsze umocnienie jena w skutek QE3 mogłoby być trudne do zniesienia dla eksporterów. Nikkei zyskiwał 0,4 proc. na kwadrans przed końcem notowań. W tym samym czasie indeks giełdy w Australii rósł o 0,3 proc. po publikacji lepszych od oczekiwanych danych o sprzedaży detalicznej. Jednak pozostałe regionalne indeksy traciły - Kospi 0,6 proc., Hang Seng 0,7 proc., Shanghai Composite 0,8 proc.
Być może za spadkami w Azji stoi chęć przeniesienia części kapitału do Europy, gdzie - mimo złej sytuacji budżetowej Hiszpanii i Włoch - inwestorzy (sądząc po ostatnich zwyżkach) są pełni nadziei na przełom, a akcje, które od dłuższego czasu nie nadążały za Wall Street, wydają się atrakcyjne i wyceniają skutki spowolnienia. Przełom ma zaś - w powszechnej opinii - zapewnić dzisiejsza decyzja ECB.

W każdym razie tak odczytywana jest wypowiedź Mario Draghiego, prezesa ECB z zeszłego czwartku zapowiadająca "każde konieczne działanie" dla podtrzymania strefy euro. W tej chwili niezbędnym do tego działaniem wydaje się uratowanie Hiszpanii i Włoch przed bankructwem, do którego może doprowadzić wysoka rentowność ich obligacji. Nic więc dziwnego, że rynek liczy właśnie na zapowiedź skupu ich obligacji. Decyzja ECB będzie znana o 13:45, trzy kwadranse później Mario Draghi omówi ją na konferencji prasowej.

Reakcja rynków może być różna. Z pewnością pojawi się pokusa realizacji zysków, wedle zasady kupuj plotki, sprzedaj fakty i wydaje mi się ona najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Ostatecznie nawet skup obligacji nie rozwiązuje problemów niezrównoważonych budżetów krajowych, a ewentualne - jako finał operacji - obniżenie kosztów finansowania dla przedsiębiorstw i konsumentów, jest tylko jednym z ich licznych zmartwień.

Emil Szweda