Niemniej na rynku EUR/USD jest na razie względnie stabilnie – czekamy na popołudniowe dane z USA (dochody i wydatki Amerykanów w czerwcu i indeks kosztów zatrudnienia za II kwartał o godz. 14:30, indeks cen domów S&P/Case-Shiller za maj o godz. 15:00, oraz kluczowe dane nt. indeksu Chicago PMI za lipiec o godz. 15:45 (spodziewany jest nieznaczny spadek do 52,5 pkt. z 52,9 pkt., chociaż wzrost zostałby bardzo dobrze przyjęty) i indeks zaufania konsumentów Conference Board za ten sam okres (szacunki mówią o niewielkim spadku do 61,5 pkt. z 62,0 pkt., ale czy nie zobaczymy podobnej, pozytywnej niespodzianki, jak przy danych Uniwersytetu Michigan w miniony piątek?).

Warto zaznaczyć, iż lepsze odczyty nie muszą umocnić dolara, gdyż spekulacje nt. zainicjowania programu QE3 na dwudniowym posiedzeniu FOMC, które kończy się jutro – nie są nadmierne. Tym samym w obecnej chwili lepsze dane makro generalnie poprawiają globalne oczekiwania, iż uda się uniknąć eskalacji kryzysu – chociaż w dużej mierze nadzieje są teraz pokładane w potencjalnych działaniach Europejskiego Banku Centralnego (komunikat poznamy w czwartek).

Wspomniane oczekiwania wspierają też apetyt na ryzyko, który przejawia się w zainteresowaniu bardziej ryzykownymi aktywami. W naszym regionie rekordy bije turecka lira, ale złoty radzi sobie równie dobrze. To wynik wspominanego wielokrotnie dużego zainteresowania zagranicznych inwestorów polskim długiem. Dzisiaj istotnych danych z Polski nie ma – o godz. 14:00 NBP opublikuje wprawdzie dane nt. lipcowych oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych, ale nie powinny one znacząco wpłynąć na szacunki związane z kształtowaniem się stóp procentowych w II półroczu. Istotniejsze dane poznamy w środę o 9:00 – będzie to lipcowa wartość indeksu PMI dla Polski, który w czerwcu wyniósł 48 pkt.

Analiza techniczna EUR/PLN pokazuje, iż rynek ma jeszcze przestrzeń do zniżki. Mocny rejon to 4,0850-4,10 wyznaczany przez minima z marca b.r. Jego naruszenie wydaje się być mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę ryzyko pogorszenia się nastrojów w drugiej połowie tygodnia, które będzie wynikiem rozczarowania komunikatami banków centralnych, a być może i też piątkowych danych Departamentu Pracy USA. Generalnie powrót w okolice 4,17-4,20 do połowy sierpnia, nie jest wykluczony.