Ostatnio tak wysokie poziomy odnotowaliśmy chwilę przed światowym kryzysem finansowym w 2008 r. Miejmy nadzieję, że historia tym razem się nie powtórzy i zejdziemy do tempa wzrostu na poziomie poniżej 1 w nadchodzących dwóch latach (choć dług europejski i sytuację w sektorze bankowym ocenia się jako poważne). Należy stwierdzić, że dane z pierwszego kwartału są wyjątkowo niepokojące (a znajdujemy się przecież już na początku trzeciego kwartału!), a przecież od tego czasu sytuacja zewnętrzna uległa znacznemu pogorszeniu. W dalszym ciągu przeważa obawa, że cały wzrost Australii zależy tylko od jednego sektora – branży wydobywczej i zasobów naturalnych – a czynnik ten stanowił główny element silnego GDP. Jednak, czy nadal liczy się tylko to?

Dane z całego drugiego kwartału pokazują, że w szczególności rynek pracy pozostaje silny. Liczba nowych miejsc pracy przekroczyła znacznie wcześniejsze szacunki zarówno w kwietniu jak i w maju, przy czym to właśnie w maju odnotowano zauważalnie wysoki wzrost w szczególności w kategorii pracy pełnoetatowej. Poziom wydatków gospodarstw domowych przyczynił się znacznie do wzrostu w pierwszym kwartale, jednak poziom zaufania konsumentów ulega powoli stagnacji i prowadzi do spowolnienia w drugim kwartale i później.

Mimo słabych wyników sektora wytwórczego (wskaźnik aktywności finansowej PMI – ang. Purchasing Managers’ Index ulega stopniowemu osłabieniu już od stycznia tego roku), najnowsze notowania poczucia bezpieczeństwa inwestycyjnego osiągnęły najwyższe poziomy od niemal roku. Czy to oznacza, że Bank Rezerwy Australii (Reserve Bank of Australia - RBA) zakończył cykl łagodzenia swojej polityki? W czasie ostatniego spotkania, gdy utrzymano stopy na niezmiennym poziomie, RBA wydał bardzo neutralne oświadczenie, w którym stwierdzono iż źródłem zasadniczych ryzyk dla gospodarki australijskiej pozostaje sytuacja zewnętrzna. Choć RBA uważa, że Europa pozostanie przez jakiś czas potencjalnym źródłem negatywnych bodźców, obawia się, że spowolnienie Chin może potrwać dłużej niż oczekiwano i przynieść negatywne skutki dla gospodarki Australii. 

Czy obawy RBA są uzasadnione? Największym zagrożeniem dla gospodarki australijskiej wydaje się jednak tempo wzrostu importu w Chinach. Na szczęście najnowsze – majowe dane wskazują przynajmniej krótkoterminowy wzrost w stosunku do wyników kwietniowych, gdzie import wzrósł 12,7 procent rok do roku co pozwoliło na złagodzenie obaw, że zaskakujące obniżenie stóp procentowych przez Ludowy Bank Chin (LBC) o 25 punktów bazowych 7 kwietnia (pierwsza obniżka od ponad trzech lat) miała na celu uprzedzić wyniki ekonomiczne z maja.

Obecnie zakłada się, że obniżka stóp procentowych miała pobudzić poziom konsumpcji krajowej i zapobiec sytuacji, gdy obecne spowolnienie gospodarcze oznaczać będzie twarde lądowanie dla całej gospodarki. Stwierdzono już, że wszelkie działania stymulujące nie będą tak silne jak kroki podjęte w 2008 r. jednak wyraźnie widoczne pozostaje dążenie do zapewnienia większej dostępności finansowania. Sytuacja na rynku mieszkaniowym w dalszym ciągu pogarsza się, ale nadal oczekujemy potwierdzenia, że działania ukierunkowane na przeciwdziałanie spekulacjom na rynku nieruchomości zostaną niebawem złagodzone, co może wskazywać, że spodziewać się można dalszego spadku w tym sektorze. Dodajmy do tego sektor bankowy zmagający się z presją wypłacalności i otrzymamy zaskakująco negatywny koktajl. Samo to, jak i niepewna sytuacja zewnętrzna stanowią wystarczające uzasadnienie obniżenia do 6,5 procent naszych prognoz wzrostu w perspektywie całego roku.

Pod względem politycznym, bardziej łagodna polityka dotycząca inflacji (majowy CPI spadł do poziomu 3,0 procent rok do roku – najniższego od czerwca 2010 r., a dane PPI wskazują, iż słabną główne presje inflacyjne – dlatego też obniżyliśmy nasze oczekiwania dotyczące inflacji) pozwoli Ludowemu Bankowi Chin zachować większą elastyczność w ustalaniu stóp procentowych. Mimo, że istnieje możliwość dalszej obniżki stóp procentowych, uważamy, że znaczna część działań koncentrować się będzie na obniżeniu poziomu rezerwy obowiązkowej. Działania te powinny jednak przynieść wzrost pożyczek w juanach. Sytuacja zewnętrzna jest zwyczajnie zbyt poważna by można ją było ignorować, pozostaje także czynnikiem decydującym w naszej zdecydowanie nienajweselszej prognozie. Pozostaje nam nadzieja, że druga połowa 2012 roku mile nas zaskoczy.

Andrew Robinson