Do tego, hiszpańskie problemy zostały właśnie spiętrzone przez Greków. Nie pomogły też wyniki Apple – spółka zaraportowała niższe przychody i zysk wobec spadku sprzedaży starzejącej się generacji iPhona. 

Słabe dane z Europy, rośnie presja na EBC
Pozytywne zaskoczenie ze strony chińskiego PMI okazało się jedyną dobrą informacją w dniu wczorajszym. Dane w Europie były już zdecydowanie słabsze, pokazując, iż nie możemy mówić o początku globalnej poprawy koniunktury. Co więcej, słabsze dane oznaczają pogłębienie się problemów fiskalnych, które już w obecnej skali zdają się przekraczać możliwości polityków. W przypadku Francji kolejne silne pogorszenie koniunktury w przemyśle przybliża ten kraj do utraty ratingu potrójnego A ze strony agencji Moody’s lub/i Fitch.

Przy tak słabych danych rośnie presja na Europejski Bank Centralny. Z licznych ośrodków (MFW, OECD) płyną głosy, iż Bank powinien pójść w ślady innych banków centralnych i zdecydować się na operacje zakupu obligacji na rynku. W domyśle powinny być to oczywiście papiery hiszpańskie i włoskie – i tu właśnie jest problem. Programy QE stosowane przez inne banki centralne wykraczają poza obszar polityki monetarnej, gdyż w naturalny sposób pomagają w finansowaniu deficytu.

Dlatego też wydaje się, iż droga do podjęcia takiej decyzji nie będzie łatwa, a fakt, iż nie analizuje się sensownych rozwiązań alternatywnych sprawia, iż kryzys może ulec dalszemu pogłębieniu… szczególnie, że cierpliwość polityków może być nadwyrężona poczynaniami Grecji. Kraj ten nie tylko nie wypełnił większości z postanowień porozumienia, ale po raz kolejny nie będzie w stanie sprostać celom fiskalnym i w kuluarach już mówi się o tym, że dług tego kraju będzie wymagał dalszej restrukturyzacji, koszty której poniosą tym razem EBC i kraje, które udzieliły Grecji pomocy – czyli tak naprawdę podatnicy pozostałych krajów strefy.

Ifo raczej nie pomoże
Teoretycznie publikacją dnia będzie niemiecki indeks Ifo (godz. 10.00, konsensus 104,7 pkt.). Jednak naszym zdaniem trudno spodziewać się przełomu. Indeks Ifo jest nieco opóźnionym wskaźnikiem koniunktury względem przemysłowego indeksu PMI (co widzieliśmy m.in. wiosną) i dlatego też powinien w najbliższych miesiącach zniżkować. Nawet gdyby okazało się, iż wartość indeksu wzrosła, rynki (po tak jednoznacznie słabych PMI z Niemiec i Francji) chciałyby zobaczyć potwierdzenie tej poprawy w innych danych.

Ciekawsza może być zatem publikacja danych o PKB Wielkiej Brytanii za drugi kwartał (10.30, konsensus -0,2% q/q). Po pierwsze, będą to pierwsze dane o PKB za drugi kwartał z gospodarki rozwiniętej, będąc pewną podpowiedzią odnośnie tego, jak ten kwartał mógł wyglądać również w innych częściach globu – w tym w USA przed piątkową publikacją tamtejszych danych. Po drugie, po okresie umocnienia – szczególnie wobec euro, ale również dolara, funt zaczął zachowywać się wyraźnie słabiej i tracić solidarnie wraz z euro. Słabsze dane mogłyby ten trend przyspieszyć. 

dr Przemysław Kwiecień