Z wtorkowych publikacji makroekonomicznych warto wyróżnić kolejny spadek indeksu instytutu ZEW, który w lipcu obniżył się do -19,6 pkt z -16,9 pkt (-20 pkt prog). Nie wywarło to wpływu na sytuację rynkową, gdyż oczekiwania i tak były dosyć niskie. Przed sesją w USA wyniki podał Goldman Sachs (zysk netto na akcję 1,78 USD, 1,17 USD prog) oraz Coca-Cola (1,22 USD, 1,19 prog). 

W pierwszej części sesji europejskiej Hiszpania sprzedała na aukcji bony skarbowe warte ok. 3,5 mld euro z istotnie niższymi niż poprzednio poziomami rentowności, lecz uwaga inwestorów obecnie skupia się na tym, co dzieje się za oceanem. Tam, dynamika inflacji CPI w czerwcu wyniosła 0 proc. m/m i 1,7 proc. r/r (0 proc. m/m oraz 1,6 proc. r/r prog) i dane te wyraźnie pokazują, że zmiany poziomu cen nie są obecnie głównym problemem Fed, więc tym bardziej uczestnicy rynku spodziewają się dalszego poluzowania polityki pieniężnej w średnim okresie (wciąż wielu analityków utrzymuje, że taki ruch jest bardzo prawdopodobny do końca III kwartału). Minimalnie lepsza od oczekiwań okazała się dynamika produkcji przemysłowej w USA w czerwcu, która wyniosła 0,4 proc. m/m (0,3 proc. m/m). 

Na początku swojego wystąpienia Ben Bernanke negatywnie odniósł się do perspektyw wzrostu gospodarczego w USA, lecz z wypowiedzi nie wynika, żeby wdrożenie QE3 było rozważane. Wyrażona została standardowa formułka, że Fed jest gotowy do działania, lecz naturalnie zabrakło jakichkolwiek szczegółów. Ogólna wymowa wstępnego oświadczenia szefa Fed nie odbiega od poprzednich wypowiedzi. Członkowie FOMC są świadomi narastających problemów w gospodarce USA, ale o QE3 nie ma na razie mowy.

Po dynamicznym wzroście kursu EUR/USD podczas sesji amerykańskiej i azjatyckiej do poziomu 1,2313 USD, sesja europejska w zasadzie została zdominowana przez konsolidację pod 1,23 USD, nie licząc nieudanej próby pokonania nocnego maksimum, podczas której wzrost sięgnął 1,2316 USD. Potem głos zabrał Ben Bernanke i przez rynek przeszła fala rozczarowania jego słowami, która gwałtownie sprowadziła notowania w okolice 1,2200 USD. W kilkanaście minut wymazana została większość zysków osiągniętych od wczoraj, więc jeśli tendencja wzrostowa miałaby się utrzymać, konieczne jest silne zamknięcie dnia, najlepiej powyżej 1,2250 USD. W scenariuszu spadkowym, za wsparcie powinna służyć krótkoterminowa linia trendu wzrostowego (1,2190 USD), lecz jej teoretyczne znaczenie nie jest duże, więc możliwy jest test minimów w okolicy 1,2160 USD.

Otwarcie rynku w USA przyniosło niewielki wzrost w odniesieniu do poniedziałkowej dosyć płaskiej sesji, lecz po godzinie 16 niewiele z tego zostało. Jednakże, w odróżnieniu od rynku walutowego, inwestorzy na rynku akcyjnym zareagowali na słowa Bena Bernanke w bardzo umiarkowany sposób. Indeks S&P 500 nie spadł poniżej 1350 pkt i jeśli uda się dokonać zamknięcia powyżej tego poziomu, to dzisiejszą sesję będzie można uznać za sukces. 

Warto dodać, że w międzyczasie doszło do istotnego sygnału na rynku ropy. W przypadku ropy Brent, kluczowym średnioterminowym oporem jest 102,40 USD, który od czerwca kilkukrotnie powstrzymywał wzrosty. W poniedziałek rynek udanie pokonał ten poziom (zamknięcie 103,20 USD) i podczas wtorkowej sesji wybicie jest kontynuowane i kurs próbuje trwale pokonać 38,2 proc. zniesienia spadku od 128,40 USD. Zamknięcie dnia powyżej 104 USD istotnie wzmocni wymowę wczorajszego sygnału i można się pokusić o wyznaczenie krótkoterminowego poziomu docelowego w okolicy 107 USD.

Sebastian Trojanowski