Powód, dla którego indeksy azjatyckie rosną trzeci dzień z kolei, mimo nienajlepszych informacji (wzrost PKB  Chin najniższy od 2009 r., wczorajsze dane o spadku sprzedaży detalicznej w USA) jest jeden - nadzieje na nowe pakiety stymulacyjne dla gospodarki. W rzeczy samej, dziś rano mocno rosły akcje chińskich linii kolejowych ponieważ pojawiły się sugestie, że wydatki państwa mogą pójść na rozbudowę połączeń kolejowych.

Na trzy kwadranse przed końcem notowań Hang Seng zyskiwał głównie z tego powodu 1,6 proc., podczas gdy indeks giełdy w Szanghaju rósł o 0,2 proc.  Tymczasem na kwadrans przed końcem notowań Kospi zyskiwał 0,4 - zwyżkę osłabiła wypowiedź ministra finansów Korei, który stwierdził, że obecnie wprowadzanie pakietu stymulacyjnego nie ma sensu i zabieg ten musi poczekać. "Nie sadzi się drzew w czasie burzy" - wytłumaczył powody swojej decyzji.  W tym samym czasie także o 0,4 proc. rósł Nikkei. 

Ignorowanie słabych danych gospodarczych (wczorajszych o spadku sprzedaży detalicznej) powoli wchodzi w krew inwestorom giełdowym, ale jest to kalkulacja obliczona tylko zapowiedź nowych działań Fed. Dziś i i jutro Ben Bernanke, przewodniczący rezerwy federalnej, składa przed kongresem sprawozdanie na półmetku swojej drugiej kadencji. Czy zapowiedź uruchomienia nowego programu padnie właśnie teraz i czy rzeczywiście jest ona kluczowa dla przyszłości rynków? Pomni lekcji z poprzednich programów (zakupy obligacji przełożyły się na wzrost cen m.in. akcji) inwestorzy nie będą mieli wątpliwości. I wygląda na to, że to nadzieje na QE3 są głównym źródłem optymizmu, także na giełdach azjatyckich. 

Europa także wykazuje w ostatnich tygodniach wysoką odporność na niepomyślne wieści. Wczorajsza końcówka notowań przyniosła wręcz wzrosty indeksów (niewielkie), choć spadek sprzedaży detalicznej w USA jest raczej niepokojącym sygnałem. Ale powody odporności są te same na całym świecie. Dlatego indeksy w Europie mogą przejąć odrobinę optymizmu Azjatów i zyskać kilka solidnych dziesiątek procent. Na większe zakupy inwestorzy chyba się nie odważą - mamy wszak recesję. Poza oczekiwaniem na Fed inwestorzy zwrócą uwagę na wyniki aukcji bonów hiszpańskich.

To pierwsza aukcja po ogłoszonych w ubiegłym tygodniu odważnych cięciach i podniesieniu podatków, co łącznie ma poprawić sytuację budżetu o 65 mld EUR, można więc wyników aukcji wyglądać nie tyle ze strachem, co z nutką optymizmu. Liczyć się będzie także odczyt ZEW, no i wyniki amerykańskich spółek - dziś przed sesją poda je Coca-Cola, Goldman Sachs i Johnson&Johnson.

Emil Szweda