Wczorajsza sesja na rynku upływała pod znakiem słabych nastrojów ze względu na rozczarowanie inwestorów brakiem sugestii na temat kolejnej rundy ilościowego luzowania polityki pieniężnej w USA. Wciąż żywe są także obawy o perspektywy wzrostu gospodarczego i o peryferia strefy euro. Dzisiejszy odczyt inflacji za czerwiec będzie silnie zaburzony przez „efekt EURO 2012".

Wysokie ceny hoteli i żywności podbiły wskaźnik w ujęciu rocznym do 4%, chociaż dynamika w ujęciu miesiąc do miesiąca nie była wysoka. „Moim zdaniem wyższy odczyt inflacji w czerwcu będzie potraktowany jako wydarzenie jednorazowe (trend inflacji jest spadkowy) przez członków RPP i wątpię, aby złoty lub obligacje zareagowały na dane. Wyraźnie wyższy odczyt inflacji może wesprzeć nieznacznie złotego"- poinformował główny ekonomista DZ Banku Janusz Dancewicz.

Deficyt na rachunku obrotów bieżących prawdopodobnie zawęzi się do 500 milionów euro, ale III kwartał przyniesie ponowne pogłębienie deficytu ze względu na wypłaty dywidend. Dane o chińskim PKB (+7.6% r/r) trochę uspokoiły rynki w Azji i ,w ocenie Dancewicz, dzień w Europie może zacząć się nieśmiałą próbą odrabiania strat z całego tygodnia przez giełdy i inne ryzykowne aktywa.

„Niestety odrabianie strat może ominąć kurs EURUSD. Na rynku panuje ekstremalnie negatywne nastawienie do wspólnej waluty i bez dalszych decyzji politycznych w strefie euro trudno będzie o odwrócenie trendu. Kierunek na koniec sesji wskażą dane z USA. Im gorsze nastroje konsumentów w USA, tym gorzej dla dolara względem jena, ale słabe dane będą umacniać dolara względem euro"- ocenia Dancewicz.

W piątek, ok. godz. 9:40 jedno euro kosztowało 4,2039 zł, a dolar 3,4465 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,2195. W czwartek, ok. godz. 16:20 jedno euro kosztowało 4,2015 zł, a dolar 3,4481 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,2182. Rano, ok. godz. 9:20 jedno euro kosztowało 4,1956 zł, a dolar 3,4322 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,2224.