Obecnie odchylenie wynosi zaledwie 0,5 proc. i w konsekwencji w świetle koncepcji parytetu sił nabywczych wartość euro jest najbliższa parytetowi ze wszystkich walu G-10. Inną metodą pozwalającą określić, czy waluta jest przewartościowana, czy niedowartościowana jest odchylenie realnego efektywnego kursu (czyli takiego, który odzwierciedla strukturę handlu zagranicznego i uwzględnia różnicę w poziomie cen) od długoterminowej średniej. W przypadku kursu EUR/USD kurs taki odbiega od średniej o niemal 2 odchylenia standardowe, co sugeruje z kolei niedowartościowanie wspólnej waluty. Uważamy jednak, że w dłuższym terminie euro w dalszym ciągu tracić będzie na wartości. 

Dziś jednak nie należy oczekiwać zbyt dużej aktywności inwestorów. W USA obchodzone jest Święto Niepodległości i Wall Street nie pracuje. Średnia wartość wskaźnika dziennej annualizowanej zmienności w ostatnim pięcioleciu wynosi około 11 proc. W latach 2007 i 2010 4 lipca ukształtowała się tymczasem na poziomie niemal o połowę niższym. W ubiegłym roku przybrała co prawda wartość dwucyfrową, ale i tak była niższa od średniej. Kurs obecnie porusza się w wąskim przedziale wahań, ważne wsparcie stanowią okolice 1,2560 – 1,2570. Wyznaczają je stu godzinna średnia oraz wczorajszy dołek. Biorąc pod uwagę wskazania oscylatorów RSI i PKS obliczanych dla interwału godzinowego prawdopodobieństwo przebicia tych poziomów w najbliższych kilku godzinach jest umiarkowane. 

Złoty po raz kolejny umocnił się. Kurs USD/PLN osiągnął minimum przy 3,32, a EUR/PLN przy 4,1860. Rodzima waluta nie była tak silna w stosunku do euro od prawie dwóch miesięcy. Notowania przebiły linię krótkoterminowego trendu wzrostowego i zbliżają się do linii trendu poprowadzonej od dołka z połowy 2008 roku. Natomiast dziś od rana natomiast złoty traci na wartości: kurs EUR/PLN znajduje się przy 4,20, a USD/PLN przy 3,3350. Dziś Rada Polityki Pieniężnej podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych. Podobnie jak większość uczestników rynku nie spodziewamy się zmiany ich poziomu (stopa referencyjna 4,75 proc).

Wydaje się, że po majowej, niespodziewanej podwyżce stóp procentowych obecnie w łonie Rady nie znajdzie się większość skłonna głosować za kolejnym zacieśnieniem polityki pieniężnej i to pomimo inflacji wciąż pozostającej powyżej górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego. Wynika to z faktu, że: po pierwsze – z dużym prawdopodobieństwem można oczekiwać szybkiego spadku inflacji w miesiącach jesiennych, po drugie - dane ze sfery realnej wskazują na spowolnienie aktywności gospodarczej w drugiej połowie roku, po trzecie – umocnienie złotego sprzyjać będzie wygasaniu presji inflacyjnej.

Kombinacja tych czynników naszym zdaniem wyklucza dziś podwyżkę stóp procentowych. W dalszej perspektywie kluczowa będzie zawartość komunikatu po posiedzeniu Rady. Jeśli znajdą się w nim sformułowania sugerujące możliwość ponownego dostosowania stóp procentowych to rynek zacznie dyskontować możliwość redukcji stóp w perspektywie 6-8 miesięcy.

Bartosz Sawicki