Tymczasem po południu oficjalnie podano, iż tegoroczny wzrost PKB wyniesie 0,3 proc. r/r wobec 0,7 proc. r/r spodziewanych wcześniej i 0,4 proc. r/r oczekiwanych przez rynek, a w przyszłym ukształtuje się na poziomie 1,2 proc. r/r (rynkowe szacunki wahały się od 1,0 proc. r/r do 1,3 proc. r/r). Im bardziej rynek nie będzie pewny tego, jak rząd zamierza poradzić sobie z nadmiernym deficytem (czytaj, na ile socjalistyczne rozwiązania będą wiarygodne), tym większe będzie wspomniane już wczoraj ryzyko cięcia prestiżowego ratingu AAA.

Trudno jednak ocenić, kiedy dojdzie do takiego ruchu (chociaż raczej w tym, niż przyszłym roku), co sprawia, iż nie jest to do końca wiarygodny czynnik na bazie którego można oprzeć scenariusz rynkowy. Zresztą EUR/USD zachowywał się dzisiaj względnie spokojnie – po południu notowania oscylowały wokół 1,2581, chociaż odnotowaliśmy lokalne minimum na 1,2557. Rynek pomału szykuje się na czwartkowe posiedzenie ECB, a także piątkowe dane Departamentu Pracy USA.

We wcześniejszym komentarzu zwracałem uwagę, iż interpretacja ruchu ECB może nie być łatwa, gdyż cięcie stóp procentowych o 25 p.b. może być już zdyskontowane, a inwestorzy mogą poczuć się rozczarowani brakiem dodatkowych działań wspierających gospodarkę. Łatwiej będzie „ustawić się” pod piątkowe dane z USA, gdyż „obecnie można przyjąć, iż słaby odczyt dość szybko uaktywniłby nowe pokłady spekulacji w temacie QE3 (w wydaniu FED) i osłabił dolara”.

Popołudniowe dane z USA nie wpłynęły znacząco na rynek, niemniej warto odnotować, iż dynamika zamówień na dobra trwałego użytku ukształtowała się ostatecznie w maju na poziomie 1,3 proc. m/m, a zamówienia w przemyśle wzrosły o 0,7 proc. 

Co dalej? Wydaje się, że rejon 1,2540-85 na EUR/USD powinien się nadal bronić. Pamiętajmy, że jutro mamy Dzień Niepodległości w USA, ale normalnie pracuje Europa, skąd napłyną dane nt. indeksów PMI dla usług, sprzedaży detalicznej i PKB za I kwartał.

Marek Rogalski