Dynamiczna zwyżka cen gazu ziemnego

Kontrakty na gaz ziemny w USA podrożały wczoraj o około 15% – był to największy dzienny wzrost cen od niemal trzech lat. Zwyżka wynikała przede wszystkim z wniosków z czwartkowego raportu amerykańskiej rządowej Energy Information Administration (EIA), w którym podano, że w minionym tygodniu popyt na ten surowiec był w USA większy niż tego wcześniej oczekiwano.

Jak podała EIA, w ubiegłym tygodniu zapasy gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 67 stóp sześciennych (przy spodziewanym wzroście na poziomie 74 st. sześc.) i znalazły się na poziomie 2944 bln st. sześc. Zwyżka zapasów była mniejsza niż pięcioletnia średnia dla tego tygodnia.

Dane EIA zaskoczyły głównie dlatego, że w ostatnim czasie temperatury powietrza w USA były umiarkowane, to zaś ograniczało popyt na gaz ziemny wynikający z użycia tego surowca w urządzeniach klimatyzacyjnych. Niemniej jednak, wzrost zapasów gazu był w USA niższy od sezonowej średniej aż dla dziewięciu z dziesięciu ostatnich tygodni. Jedną z interpretacji tej sytuacji jest możliwe wcześniejsze zaniżenie liczby elektrowni, które zdecydowały się na przerzucenie na tani gaz z używanych uprzednio innych źródeł energii (np. węgla).

Wyhamowanie tempa wzrostu zapasów gazu ziemnego nie oznacza jednak, że ceny tego surowca będą rosły. Zapasy gazu w USA nadal znajdują się na rekordowym poziomie – według EIA, w październiku br. mają one sięgnąć aż 4015 bln st. sześc., przy czym pojemność magazynująca w tym kraju jest szacowana na 4100 bln st. sześc. Biorąc pod uwagę fakt, że popyt na gaz będzie w dużej mierze uzależniony od pogody oraz od kondycji amerykańskiej gospodarki, może się okazać, że jeszcze przez długi czas na amerykańskim rynku gazu będziemy mieli do czynienia z nadpodażą.

Nadzieją na zmniejszenie nadwyżki jest postępujące spowolnienie prac w kopalniach, ukierunkowanych na wydobywanie gazu ziemnego. W minionym tygodniu amerykańska firma Baker Hughes podała, że liczba punktów wydobycia tego surowca tradycyjnym sposobem w USA znacząco spadła i znalazła się na poziomie 565. Jest to aż o 40% mniej w stosunku do października 2011 r., kiedy to gaz wydobywano w 936 punktach. Ponadto, obecna wartość jest najniższa od września 1999 r., kiedy to gaz wydobywano w 561 punktach. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest fakt, że przy obecnych niskich cenach gazu wydobycie surowca jest nieopłacalne.

Niemniej jednak, zmniejszenie produkcji dotyczy jedynie gazu wydobywanego w tradycyjny sposób. Rentowne natomiast pozostaje wydobycie gazu łupkowego, dlatego liczba punktów jego wydobycia utrzymuje się na wysokim poziomie. W minionym tygodniu wyniosła ona 1177, czyli niewiele poniżej rekordu sprzed trzech tygodni (1193).

Wczorajszy dynamiczny wzrost cen gazu w USA zanegował naruszenie wsparcia w rejonie 2,217 USD za mln BTU i wyniósł notowania surowca do okolic 2,50 USD za mln BTU. Pole do dalszych wzrostów jest ograniczone – najbliższym oporem jest rejon 2,57 USD, a tuż powyżej – poziom 2,75 USD.

OPEC: limit produkcji ropy bez zmian

Przełomu nie przyniosło zakończone wczoraj dwudniowe spotkanie przedstawicieli krajów OPEC, które miało miejsce w Wiedniu. Delegaci zadecydowali o utrzymaniu obecnego limitu produkcji bez zmian, na poziomie 30 mln baryłek dziennie, co najmniej do grudnia tego roku.

Powyższa decyzja jest jednak tylko formalnością, ponieważ przy braku konkretnych limitów produkcji dla poszczególnych krajów kartelu, kontrola nad utrzymywaniem ogólnego limitu dla całego OPEC jest praktycznie niemożliwa. Większości członków OPEC pozostaje więc nadzieja, że Arabia Saudyjska zmniejszy swoją produkcję ropy naftowej – ponieważ to właśnie zwiększone wydobycie w tym kraju w znaczącym stopniu przyczyniło się do przekroczenia limitu OPEC. Wysokie poziomy wydobycia arabskiej ropy mają stanowić zabezpieczenie przed gwałtownym wzrostem notowań surowca, gdyby okazało się, że wchodzące w lipcu w życie embargo UE na irańską ropę wyraźnie obniży eksport surowca z Iranu.

Wczoraj notowania amerykańskiej ropy WTI wzrosły o ponad 2%, a dziś surowiec ten nadal drożeje. Niemniej jednak, póki co jego cena dotarła zaledwie do okolic 14-sesyjnej średniej ruchomej, która może zadziałać jako opór. Silnym wsparciem nieustannie jest rejon 81 USD za baryłkę.

Dorota Sierakowska