Logika rynków  czasem jest bezlitosna dla logiki postronnego obserwatora. Wczorajsze dane z USA o majowej deflacji (0,3 proc.) i wzroście liczby zasiłków dla bezrobotnych do 386 tys. (oczekiwano spadku do 370 tys.) choć wskazują na pogłębiające się spowolnienie gospodarcze, zostały odczytane na korzyść inwestycji w akcje, ponieważ inwestorzy doszli do wniosku, że niska inflacja i słaby wzrost gospodarczy to idealne warunki do działania dla banku centralnego, który mógłby podjąć nadzwyczajne kroki (np. QE3, choć taki termin nie padł w komentarzach, jest oczywiste do czego ślinią się bankierzy inwestycyjni). 

Ale prawdziwego szumu narobiła późniejsza depesza Reuters'a, której reporter - powołując się na wysokiego przedstawiciela G20 - napisał, że główne banki centralne na świecie są gotowe do zapewnienia nadzwyczajnej płynności w systemie bankowym po niedzielnych wyborach w Grecji. W poniedziałek rozpocznie się także spotkanie przywódców G20 w Meksyku i choć ze strony tego ciała nigdy nie nadeszły jeszcze konkretne wskazówki, o rozwiązaniach nie wspominając, termin tego spotkania niedwuznacznie wskazuje na mobilizację polityków wobec możliwego scenariusza wydarzeń.

Inwestorzy zdają się zatem wierzyć, że negatywne rozstrzygnięcia (za takie uważano zwycięstwo Syrizy, które mogłoby być preludium do wyjścia Grecji ze strefy euro, a zarazem początkiem rozpadu całej strefy) okażą się korzystne dla akcji w krótkim terminie. Było to główną przyczyną, którą wymieniano komentując poranne zwyżki w Azji, gdzie Hang Seng zyskiwał 1,2 proc., a Szanghai Composite 0,3 proc. na pół godziny przed końcem notowań. Nikkei niemal nie zmienił wartości, zaś Kospi wzrósł o 0,7 proc.

W Europie notowania rozpoczną się od zwyżek. Logiczny czy nie, z rynkiem nie sposób się kłócić. Jednak ich skala będzie ograniczona. Inwestorzy nie zapomną przecież, że strefa euro jest bliska recesji, a konsumenci szukając oszczędności w dyskontach, nie myślą raczej o kupowaniu akcji, nawet jeśli wydają się tanie. Dziś trzeci piątek miesiąca i na GPW wygasają czerwcowe serie kontraktów, co doda notowaniom w Warszawie dodatkowego kolorytu w końcówce notowań.

Emil Szweda