Wczoraj wieczorem na rynkach utrzymały się dobre nastroje, chociaż Amerykanie nie potwierdzili rewelacji japońskiego ministra finansów, który po spotkaniu G-7 przyznał, iż „zgodzono się co do wspólnych działań ograniczających nadmierne ruchy na rynkach walutowych”. Inwestorzy za dobrą monetę odebrali zapewnienia, iż polityczni liderzy pracują nad rozwiązaniem europejskich problemów, a z przecieków prasowych (dzisiejszy The Guardian) wynika, iż koncepcja unii fiskalnej jest coraz bardziej dyskutowana. Tyle, że ciągle słyszymy ogólniki.

Jednocześnie jakoś trudno jest sobie wyobrazić tego typu porozumienie, skoro nie ma nawet wspólnej wizji dla Europy – Paryż i Berlin wciąż mają odrębne stanowiska, a Angela Merkel nie jest chętna ani euro obligacjom, ani też unii bankowej. Nie obiecujmy sobie, zatem wiele po zaplanowanym na 28-29 czerwca szczycie Unii Europejskiej, ani też spotkaniu G20, które odbędzie się 18-19 czerwca. Tym samym dobre zachowanie rynku można raczej wytłumaczyć spekulacjami odnośnie formy pomocy dla Hiszpanii.

Ciekawa, chociaż niepotwierdzona koncepcja pojawiła się w niemieckim Die Welt, który pisze o możliwości zaoferowania Hiszpanii tzw. zapobiegawczej linii kredytowej (PCL) z funduszu EFSF, która miałaby zostać przeznaczona na ratowanie tamtejszych banków. Innymi słowy to taka proteza, którą można by uruchomić szybko. Dopiero później, gdyby środki nie były wystarczające, Hiszpanie mogliby zacząć ubiegać się o bailout. Nieformalnie o PCL mają zabiegać Niemcy, chociaż Angela Merkel raczej niech nie łudzi się, iż to wystarczy. Wczoraj analitycy banku JP Morgan ocenili, iż bailout dla Hiszpanii może sięgnąć 350 mld EUR, z czego 75 mld EUR pójdzie na ratowanie banków. I to jest prawdziwa, chociaż znana nie od dzisiaj, miara problemu. Czy, zatem inwestorzy powinni nadal tak optymistycznie patrzeć w przyszłość, jak robią to w ostatnich godzinach?

Dzisiaj w nocy nastroje poprawiły dane z Australii – odczyt PKB za I kwartał na poziomie 1,3 proc. kw/kw i 4,3 proc. r/r, to rzeczywiście duża pozytywna niespodzianka, biorąc pod uwagę ostatni pesymizm i działania Banku Australii. Nic więc dziwnego, że notowania AUD poszły mocno w górę – inwestorzy liczą, iż oddali to perspektywy kolejnych cięć stóp procentowych. Na fali lepszych nastrojów osłabił się też jen, który został jeszcze wczoraj wsparty słowami szefa resortu finansów, przestrzegającego przed połączoną interwencją banków centralnych na rynku JPY.

W efekcie dobry klimat z Azji przełożył się też na notowania EUR/USD, który sięgnął okolic 1,25. Ruch ten był też kontynuowany na początku sesji europejskiej (szczyt EURUSD to 1,2528), chociaż tak naprawdę nie ma ku temu powodu. Po pierwsze nie należy liczyć na szybkie rozwiązanie hiszpańskich problemów, po drugie wyniki dzisiejszego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego powinny rozczarować inwestorów. Pisałem o tym wczoraj, ale powtórzę – Mario Draghi nie ma obecnie żadnego interesu w obniżaniu stóp procentowych, czy też ogłaszaniu programu LTRO3 – zwłaszcza, kiedy ma okazję wymusić na politykach radykalne działania, mogące przełamać kryzys – reasumując spekulacje wokół potencjalnych ruchów ECB będą zasadne w lipcu.

Z kolei trzeci punkt ryzyka, to jutrzejsza aukcja hiszpańskich obligacji (wartość emisji nie jest duża – 2 mld EUR, ale w kontekście ostatnich słabych nastrojów nie ma pewności, co do wyników). Tym samym inwestorzy stawiają wszystko na jedną kartę licząc na pozytywny obrót spraw po jutrzejszym wystąpieniu szefa FED przed połączonymi komisjami Kongresu. Najpewniej Ben Bernanke powtórzy, iż pewne dodatkowe stymulanty gospodarki byłyby konieczne, gdyby zaistniały ku temu powody, ale nie da jasnej odpowiedzi, jaka rzeczywiście będzie decyzja FOMC, która jest oczekiwana 20 czerwca. W efekcie reakcja rynków może nie być jednoznaczna – z jednej strony nie będzie mocnych konkretów, ale z drugiej pozostanie nadzieja. 

EUR/USD – Czeka nas spora zmienność
Koncepcja szybkiego powrotu w okolice 1,2287-1,2335 nieco nam się oddala, ale nie oznacza to, iż w ciągu najbliższych godzin nie zobaczymy mocniejszego ruchu w dół w okolice 1,24 (wspomniane ECB i jutrzejszy przetarg hiszpańskich obligacji). Mocny opór to okolice wczorajszych maksimów na 1,2540, które nie powinny zostać dzisiaj naruszone. Tego jednak nie można wykluczyć po jutrzejszym wystąpieniu szefa FED, zwłaszcza w godzinach nocnych z czwartku na piątek.

Marek Rogalski