Po tym jak kurs EUR/USD nie zdołał przebić się ponad ważną strefę wsparć rozciągającą się pomiędzy poziomami 1,255 a 1,2620 nastąpiło cofnięcie notowań wspólnej waluty w kierunku 1,24 USD. 

Impuls do wyprzedaży euro dała poranna wypowiedź ministra skarbu Hiszpanii C. Montoro, iż żądane obecnie przez rynek wysokie koszty obsługi zadłużenia zamykają Madrytowi dostęp do zewnętrznego finansowania. W ocenie Montoro instytucje europejskie powinny wesprzeć hiszpańskich pożyczkodawców zapewniając jednocześnie, że „(…) nie mówimy tu o astronomicznej sumie”. Na rynkach w ostatnim czasie dużo mówiło się o tym, że Hiszpania będzie zmuszona skorzystać z zewnętrznego finansowania w celu dokapitalizowania krajowych banków, teraz po raz pierwszy sama zwróciła się o pomoc (mówi się o kwocie rzędu 50-80 mld EUR). 

W godzinach dopołudniowych na rynek napłynęła też spora porcja danych makroekonomicznych dotyczących sektora usług. W Chinach indeks PMI wzrósł do najwyższego poziomu od 19 miesięcy i wyniósł 54,7 pkt, a hiszpański wskaźnik aktywności PMI wypadł słabiej niż przed miesiącem, ale był wyższy od prognoz (41,8 pkt wobec oczekiwanych 41,5 pkt i kwietniowych 42,1 pkt). Ten sam indeks dla Włoch odbił się od trzyletniego dołka, jaki zanotował w kwietniu na poziomie 42,3 pkt wzrastając do 42,8 pkt w maju. Dla Francji i Niemiec indeksy odnotowały natomiast lekkie spadki odpowiednio do 45,1 pkt i 51,8 pkt.

Nieznaczną poprawę aktywności sektora usług pokazał zaś indeks opracowany dla całej strefy euro, wzrastając w maju do 46,7 pkt. Choć zaprezentowane odczyty okazały się względnie optymistyczne, nie zdołały zatrzymać spadku notowań euro wobec dolara. Co więcej, najsilniejszy od trzech lat spadek dynamiki sprzedaży detalicznej w strefie euro jeszcze bardziej go nasilił (w kwietniu spadek o 2,5% r/r wobec prognozowanego wzrostu na poziomie 1,1% r/r i 0,2% spadku w marcu). Słabiej sytuacja przedstawiała się ostatnio we wrześniu 2009 roku, kiedy to odnotowano 3,3% spadek rocznej sprzedaży detalicznej w strefie euro. Po południu opublikowano jeszcze wskaźnik ISM dla USA (odpowiednik europejskiego PMI), który choć korekcyjnie, to jednak wzrósł do 53,7 pkt.

Na razie nie można jednak mówić o powrocie do średnioterminowego trendu spadkowego. Wtorkowa deprecjacja euro/dolara zatrzymała się w okolicach 1,242 a dopiero udany test wsparcia na 1,238 USD oznaczał będzie kontynuację umacniania się waluty amerykańskiej. Wczoraj przecenę wspólnej waluty ograniczały nadzieje, iż zwołana w trybie awaryjnym telekonferencja ministrów finansów grupy G7 na temat kryzysu w strefie euro przyniesie wymierne skutki. Oficjalnego komunikatu nie wydano, jednak szef japońskiego resortu finansów ujawnił, iż „zgodzono się co do wspólnych działań ograniczających nadmierne ruchy na rynkach walutowych”. Choć powiedział niewiele wystarczyło, to by euro ponownie zaczęło się umacniać. W środę od rana kurs EUR/USD notowany jest na poziomie około 1,25. 

W kontekście poszukiwań potencjalnie możliwych działaniach banków centralnych na rzecz poprawy obecnej sytuacji na rynkach finansowych warto zwrócić uwagę na sugestie Ch. Lagarde. Szefowa MFW w wywiadzie dla prasy stwierdziła bowiem, iż EBC ma miejsce na cięcie stóp procentowych. Ponadto widzi ona szanse na pobudzenie wzrostu gospodarczego polityką pieniężną, taka jak np. poprzez LTRO. Szefowa MFW ocenia, że dwie rundy trzyletnich tanich pożyczek w ramach długoterminowych operacji refinansowych EBC pomogły zażegnać kryzys kredytowy i podniosły zaufanie, choć czasowo, pod koniec minionego roku i na początku obecnego. Można po tym wnioskować, iż w ocenie Funduszu również i teraz środki takie mogłyby pomóc. 

W kraju, złoty podczas wtorkowej sesji pozostawał relatywnie stabilny, z lekką tendencją do umacniania się. Kurs EUR/PLN utrzymał się przez cały dzień poniżej 4,40 (choć wspomagany przez BGK). Dzisiaj od rana złoty dalej zyskuje na wartości. Kurs EUR/PLN jeszcze przed otwarciem sesji spadł poniżej 4,36.

Jak oczekują analitycy, w kolejnych miesiącach raczej nie będzie dużo lepiej. Kondycja złotego wciąż zależeć będzie od tego, jak potoczą się losy strefy euro (szczególnie Hiszpanii i Grecji). Dopiero pod koniec roku może on zacząć lekko zyskiwać na wartości. Jak pokazały wyniki ankiety Pulsu Biznesu na koniec czerwca kurs EUR/PLN powinien wynosić 4,36 zaś USD/PLN 3,50 PLN. W trzecim kwartale euro ma kosztować średnio (wg ankiety GG Parkietu) 4,31 PLN, a dolar 3,46 PLN. Oznacza to, że letnie miesiące mogą przynieść tylko nieznaczne wyhamowanie spadku wartości naszej waluty. Według ankiety pod koniec roku złoty zacznie powoli odrabiać straty. Ekonomiści spodziewają się, że w ostatnich trzech miesiącach roku za euro zapłacimy średnio 4,23 PLN, a za dolara 3,36 PLN. Jak widać będzie to mniej niż pod koniec 2011 roku (około 4,50 PLN i 3,50 PLN), ale znacznie wyżej od poziomów z marca i kwietnia br., kiedy to euro kosztowało mniej niż 4,00 PLN, a dolar 3,10 PLN.

Dzisiaj w centrum uwagi RPP i EBC. Jeśli M. Draghi rozczaruje inwestorów - nie dokonując żadnych działań – może to doprowadzić do przeceny EUR/USD. Złoty pozostanie raczej mało wrażliwy na komentarz po posiedzeniu Rady.

Joanna Bachert