Po teście 1,28 USD będącym reakcją na doniesienia ze szczytu G8 (opowiedzenie się za pozostawieniem Grecji w strefie euro i zapewnienie o podjęciu niezbędnych działań wspierających wzrost gospodarczy wraz z dopasowaną do niego redukcją deficytów budżetowych) oraz informacje z Chin (spadek cen nieruchomości i apel premiera kraju o przeprowadzenie dodatkowych działań wspierających wzrost gospodarki Państwa Środka), notowania wspólnej waluty lekko zaczęły się osuwać. Dzień zakończyliśmy jednak powyżej 1,28 USD.

Jeśli Chiny zaczną wprowadzać politykę zorientowaną na wzrost mogą zrównoważyć niepokojące wydarzenia w Europie, które ostatnio tak negatywnie wpływały na aktywa obarczone ryzykiem. Kolejna obniżka stopy obowiązkowych rezerw bankowych przed końcem II kwartału br. w obecnej sytuacji wydaje się zatem wysoce prawdopodobna, a co więcej jeśli inflacja spadnie poniżej 3,0% można będzie oczekiwać również cięć stóp procentowych.

W najbliższym czasie wsparciem dla euro może stać się też powrót do pomysłu euroobligacji, jako narzędzia walki z kryzysem. W środę podczas nieoficjalnego szczytu europejskiego prezydent Francji F. Hollande ma przedstawić propozycję emisji euroobligacji gwarantowanych przez całą strefę euro. Choć najpewniej spotka się ona z silnym sprzeciwem, chociażby ze strony Niemiec, to dyskusja nad tym pomysłem, dopóki trwa, może umiarkowanie wspierać nastroje na rynkach finansowych.

Ponadto, w pierwszych dniach tygodnia na rynek nie napłyną ważne dane makroekonomiczne, co dodatkowo będzie stabilizowało nastroje. Po spotkaniu przywódców UE w centrum uwagi znajdą się dopiero czwartkowe wstępne odczyty indeksów PMI dla strefy euro, USA oraz Chin i to one mogą zadecydować jak rynek euro/dolara zakończy bieżący tydzień. 

Technicznie powrót ponad 1,28 USD powinien dać impuls do rozszerzenia się korekty wzrostowej na głównej parze walutowej w rejon 1,29-1,30 której przełamanie wydaje się jednak już mało prawdopodobne. 

Na poprawie nastrojów korzysta złoty. W poniedziałek kurs EUR/PLN zbliżył się do wsparcia na 4,30. Obok zmniejszenia (choć zapewne chwilowego) presji na osłabienie euro w relacji do dolara złotego ochraniać będzie możliwe, ponowne uaktywnienie się BGK oraz gotowość do interwencji NBP na rynku zasygnalizowana przez wiceprezesa banku W. Kozińskiego. 

Dane na temat produkcji przemysłowej w kwietniu (wzrost o 2,9% r/r wobec 0,7% miesiąc wcześniej) chyba nieco rozczarowały rynek. Po publikacji złoty lekko osłabił się, choć tak naprawdę trudno powiedzieć, czy to dane GUS popsuły nastroje. Oficjalny konsensus rynkowy był co prawda nieco wyższy (3,0% r/r wg ankiety Thomson Reuters), a ponadto w niektórych komentarzach wyraźnie wyczuwało się oczekiwanie na dobre informacje, jednakże w momencie publikacji na rynku głównej pary walutowej ponownie tracić zaczęło euro. Tak, czy inaczej kurs EUR/PLN ruszył wówczas w kierunku 4,34 wobec 4,315 przed publikacją. W tym samym czasie notowania wspólnej waluty zaczęły oddalać się od nocnego maksimum na poziomie 1,2812 USD.

W trakcie sesji amerykańskiej optymizm powrócił. Poniedziałkowa sesja pozwoliła na odreagowanie indeksów na amerykańskich giełdach (indeks Dow Jones zakończył dzień blisko 1,1% wzrostem, wskaźnik S&P500 1,6%, zaś Nasdaq około 2,5%). Kurs EUR/USD wzrósł w okolice 1,282 zaś złoty (zgodnie z oczekiwaniami) zbliżył się do 4,30. Przy niepogarszającej się sytuacji okołorynkowej celem dla PLN stanie się strefa 4,28-4,30. Jednakże ze względu na utrzymującą się wysoką niepewność, co do przyszłości strefy euro raczej nie należy liczyć na istotne umocnienie naszej waluty.

Joanna Bachert