W ostatnich dwóch latach, w reakcji na kryzys wywołany restrykcjami pandemicznymi banki centralne prowadziły politykę dodruku pieniędzy nie widzianą nigdy wcześniej, gdy jednocześnie stopy procentowe w niektórych krajach spadły nawet poniżej zera. Banki te skupowały także duże ilości aktywów, zwłaszcza obligacji rządowych. Przykładem Fed, który przez trzy miesiące skupił tak absurdalną ilość długu, że amerykański rząd przez wiele miesięcy nie potrzebował emitować nowego długu, żeby zaspakajać wyjątkowo duży deficyt budżetu państwa. Teraz to się zmienia.

- Mamy duży zwrot w polityce pieniężnej, nadchodzi globalne zacieśnienie monetarne – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – To jest nieuniknione bo nie dość, że skala dodrukowywania pieniędzy była bardzo duża, to jednocześnie te programy pomocy nie były w odpowiednim czasie wycofane.

Skutkiem jest bardzo wysoka inflacja w wielu państwach, przykładem Polska, która ma inflację należącą do najwyższych w UE.

Reklama

- Kryzysu nie można oszukać, ale możliwe jest sztuczne wygenerowanie wzrostu gospodarczego, takie działanie nie będzie jednak bezkosztowe i dzisiaj mamy tego konsekwencje w postaci inflacji dodaje ekspert XTB. – Banki centralne zmieniają ton, bo polityków martwi niezadowolenie konsumentów z powodu inflacji.

Zaostrzenie polityki monetarnej dotyczy jak na razie przede wszystkim rynków wschodzących, w Polsce mamy już całą serię podwyżek stóp procentowych, a na dotychczasowych się nie skończy. W krajach rozwiniętych ten zwrot w polityce jest dopiero przed nami, ale Bank Anglii już dwa razy podniósł stopy procentowe.

Pieniądz będzie trudniej dostępny, a to oznacza, że coraz droższe muszą być kredyty komercyjne.