Autopromocja

Dane i doniesienia z Chin wspierają giełdy

giełda, finanse, akcje
giełda, finanse, akcjeShutterStock
25 czerwca 2013

Od silnego odbicia rozpoczęła się wtorkowa sesja na Wall Street, po tym jak wczoraj indeksy znalazły się na dwumiesięcznych minimach. Nastroje wspierają dobre dane makro z USA oraz doniesienia z Chin. Wzrosty królują też na parkietach w Europie.


Obawy związane z zapowiedzianym przed tygodniem przez Fed przyszłym ograniczeniem programu skupu aktywów w ramach trzeciej rundy ilościowego luzowania polityki monetarnej (QE3), wczoraj zostały przyćmione przez strach przed kryzysem bankowym w Chinach. Efektem była silna wyprzedaż akcji, a w konsekwencji spadek amerykańskich indeksów do poziomów nienotowanych od dwóch miesięcy. Dziś jednak strach ustąpił miejsca nadziei i na giełdach królują wzrosty.

Ludowy Bank Chin zadeklarował we wtorek, że pomoże bankom mającym problemy z płynnością oraz uznał, że obserwowany ostatnio silny skok stóp na chińskim rynku międzybankowym miał charakter tymczasowy. To oświadczenie uspokoiło nastroje na giełdach, stając się dziś impulsem do wzrostowego odbicia zarówno w Europie, jak i na początku notowań w USA.

Dobre nastroje wspiera ponadto cała seria lepszych od oczekiwań danych makroekonomicznych z USA. W maju zamówienia na dobra trwałego użytku z wyłączeniem środków transportu wzrosły o 0,7% w relacji miesięcznej, podczas gdy oczekiwano ich spadku o 0,1% M/M. Indeks S&P/Case-Shiller, obrazujący zmianę cen nieruchomości w 20 największych metropoliach, wzrósł w kwietniu o 12,1% R/R, notując najwyższy poziom od 7 lat. Rynkowy konsensus tymczasem kształtował się na poziomie 10,7% R/R. Poprawę na amerykańskim rynku nieruchomości sygnalizują również majowe dane o sprzedaży domów na rynku pierwotnym. Wzrosła ona do 476 tys., podczas gdy oczekiwano odczytu na poziomie 463 tys. Jeszcze większe wrażenie robi odnotowany w czerwcu skok indeksu zaufania konsumentów w USA do 81,4 z 74,3 pkt., przy prognozowanym wzroście do 75,5 pkt.

We wtorek rosną też ceny akcji na giełdzie w Warszawie. To przede wszystkim reakcja na poprawę nastrojów na rynkach globalnych. Inwestorzy praktycznie nie zauważyli opublikowanych rano przez Główny Urząd Statystyczny danych o majowej sprzedaży detalicznej (0,5% R/R; prognoza: 0,2% R/R) i stopie bezrobocia (13,5%; prognoza: 13,7%). Pomimo, że dane te można odbierać jako kolejne jaskółki zwiastujące nadchodzące ożywienie gospodarcze w II połowie roku.

Dane o sprzedaży i bezrobociu nie wpłynęły też na notowania złotego. Po porannym umocnieniu, co korelowało z poprawą nastrojów na rynkach globalnych, kolejne godziny stały jednak pod znakiem systematycznego osłabienia. Polska waluta traciła na wartości w ślad za osuwającym się kursem EUR/USD. O godzinie 16:09 za euro trzeba było zapłacić 4,3229 zł, a dolar kosztował 3,3045 zł. W kolejnych dniach wyznacznikiem notowań złotego pozostaną nastroje na rynkach globalnych, zachowanie EUR/USD i ewentualne obawy przed interwencją NBP/BGK.

Marcin Kiepas, Admiral Markets Polska

Źródło: Informacja prasowa

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png