Na razie dużo mówi się o zrównoważonym finansowaniu i wykorzystuje temat do promocji. Ale zamiana „brudnych” kredytów na „eko” powoli staje się faktem.
ikona lupy />
Spada udział energetyki i górnictwa w portfelu kredytowym banków / DGP
Napóźniej pod koniec kolejnej dekady w polskich bankach skończy się finansowanie „brudnej” energii i projektów zwiększających emisję gazów cieplarnianych czy w inny sposób przyczyniających się do zanieczyszczenia środowiska. Część banków chce wyjść z tego typu finansowania w ciągu kilku najbliższych lat. Niektóre – do 2030 r. Wiele wskazuje na to, że w podobną stronę będą szły również te, które dziś nie chcą składać konkretnych deklaracji.
Powód? – Szczególnie długoterminowe finansowanie „brudnej” technologii będzie trudne – mówił w niedawnym wywiadzie dla DGP Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego. Jak tłumaczył, ten, kto je zapewni, będzie musiał liczyć się z tym, że za to zaangażowanie zapłaci wyższymi kosztami pozyskania kapitału dla siebie. – To co roku będzie 10, 20 czy 40 pipsów (setnych części punktu procentowego – red.) więcej. Ten, kto wejdzie w takie finansowanie, nie będzie miał prawa emitować własnych zielonych obligacji – stwierdził.

Polityka bezwęglowa

Dziś kilka banków ma już jasne cele określone w swojej polityce środowiskowej. ING BSK jest jednym z nich. – W 2015 r. odstąpiliśmy od finansowania nowych elektrowni węglowych. W 2017 r. bank przyjął deklarację ekologiczną, która jest istotnym składnikiem strategii wspierania naszych klientów w transformacji energetycznej i w ograniczaniu emisji – informuje Piotr Utrata, rzecznik tej instytucji.
– My jako pierwszy bank w Polsce rozpoczęliśmy proces wyjścia z finansowania sektora węglowego. Od 2015 r. bank nie udzielił nowego finansowania grupom energetycznym ani kopalniom węgla kamiennego, a finansowanie udzielone przed tą datą jest sukcesywnie redukowane i zmierza do całkowitego wyjścia banku z finansowania tych aktywów – wskazuje Izabela Tworzydło, rzeczniczka BNP Paribas Bank Polska. – Wytyczne w zakresie minimalizowania negatywnego wpływu na środowisko oraz rozwoju proekologicznych działań reguluje polityka społecznej odpowiedzialności biznesu wdrożona w 2015 r. – dodaje.
W tym samym czasie podobne polityki przyjęły mBank i Santander Bank Polska. Obecnie idą w stronę ich zaostrzania. Santander w czerwcu przyjął politykę dotyczącą energetyki oraz górnictwa i przemysłu metalurgicznego. „Przewidują one brak nowego finansowania dla górnictwa węglowego, całkowitą redukcję ekspozycji na wydobycie węgla do 2030 r., ograniczenie finansowania istniejących elektrowni węglowych oraz brak finansowania dla projektów nowych elektrowni węglowych” – informuje biuro prasowe. mBank jesienią ub.r. przyjął politykę wsparcia fotowoltaiki. A wiosną tego roku – ograniczył finansowanie węgla i opartej na nim energetyki. – Zobowiązaliśmy się, że nie będziemy wspierać inwestycji w energetykę węglową. Od 1 kwietnia br. nie finansujemy nowych kopalni węgla i bloków energetycznych opalanych węglem – mówi Piotr Rutkowski, zastępca rzecznika prasowego banku.
Takich przykładów będzie więcej. Przyjęcie w najbliższym czasie polityki środowiskowej zapowiada np. Millennium. Wszystko to banki zagraniczne. Pierwszy ruch w stronę odpowiedzialnego biznesu odbywa się w nich często za sprawą inwestorów strategicznych z krajów Europy Zachodniej.
Dwa największe banki kontrolowane przez państwo zdecydowanych deklaracji nie składają. Ale też nie chcą wyglądać, jakby odstawały od proekologicznych konkurentów. „W marcu 2019 r. bank przyjął politykę kredytową wobec sektora energii wysokoemisyjnej. W jej ramach zakłada stopniową zmianę struktury portfela kredytowego poprzez sukcesywne ograniczanie zaangażowania w transakcje dotyczące energii wysokoemisyjnej. Bank na początku listopada dołączył do sygnatariuszy Karty Ekologicznej Odpowiedzialności Przedsiębiorców i Pracodawców w Polsce” – informuje biuro prasowe PKO BP.
Karta to inicjatywa Pracodawców RP. Prócz PKO jej sygnatariuszami są m.in. ING BSK i Bank Ochrony Środowiska. Ta ostatnia instytucja – również kontrolowana przez Skarb Państwa – od niemal trzech dekad opiera działanie na ekologii. „Jednym z kluczowych dokumentów Banku Ochrony Środowiska jest zaktualizowana w listopadzie ubiegłego roku strategia na lata 2016–2021. Wśród sformułowanych w niej celów strategicznych istotne miejsce zajmują te związane z działalnością proekologiczną banku: wzrost poziomu finansowania inwestycji w zakresie ochrony środowiska oraz wzrost liczby klientów korzystających z produktów proekologicznych, a także wzmocnienie pozycji banku jako dystrybutora środków przeznaczonych na cele proekologiczne” – informuje BOŚ.

Kłopoty z liczeniem

Deklaracje to jedno, a jak wygląda praktyka? Do wyjątków należą instytucje gotowe podać wartość „zielonego finansowania” udzielonego w pierwszych trzech kwartałach. Podliczenie ich nie sprawiło kłopotów jedynie BOŚ (gdzie wyniosło 3,4 mld zł, niemal dwa razy więcej niż w podobnym okresie ub.r.) i ING BSK (1,8 mld zł). Pozostałe instytucje są w stanie wymienić konkretne projekty, w których kredytowaniu uczestniczyły, lub sprzedaż określonych produktów – choć sprawy nie ułatwia to, że sektor nie dopracował się jeszcze jednolitego sposobu określania, jakie finansowanie jest „brudne”, a jakie „czyste”.
„W maju ogłosiliśmy, że udzielimy kredytu na budowę największej lądowej farmy wiatrowej w Polsce. Zlokalizowana na Pomorzu farma Potęgowo o łącznej mocy 220 MW składać się będzie z 81 turbin. Inwestycję finansuje konsorcjum pięciu banków, w tym Pekao oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju” – informuje Pekao, zaznaczając, że jego udział w finansowaniu przekracza 20 proc.
ING Bank Śląski i PKO BP chwalą się współudziałem w organizacji emisji tzw. zielonych obligacji Skarbu Państwa o wartości 2 mld euro (pieniądze z emisji są przeznaczone na projekty służące poprawie klimatu). Należący do Banku Śląskiego bank hipoteczny w październiku wyemitował zielone listy hipoteczne o wartości 400 mln zł. Wcześniej podobny projekt – o wartości 250 mln zł – przeprowadził PKO Bank Hipoteczny. PKO BP chwali się również udziałem – wspólnie z czterema innymi bankami – w pierwszym w naszym kraju kredycie ESG-linked (czyli powiązanym z czynnikami społeczno-środowiskowymi). W konsorcjum były również Santander Bank Polska i Bank Gospodarstwa Krajowego.
„Najbrudniejsze” finansowanie dotyczy wydobycia i energetyki. W skali sektora – jak wynika z danych NBP – te segmenty mają stosunkowo niewielki udział. Ale np. w Pekao w końcu września było to ponad 9 proc. (z czego 2,4 proc. przypadało na górnictwo – głównie rud metali), a w ING BSK niemal 5 proc. Z kolei PKO BP czy BOŚ odmawiają podania takich danych.
Sektor nie dopracował się jeszcze jednolitego sposobu określania, jakie finansowanie jest „brudne”, a jakie „czyste”
Mniejszy ślad węglowy to mniejsze koszty
O ile finansowanie ekologiczne w wielu bankach dopiero raczkuje (choć już kilka lat temu była fala kredytów na farmy wiatrowe), to moda na ekologię jest chętnie wykorzystywana w marketingu. Ale też mocno promowana w samych firmach.
Na tego typu promocję od lat stawiał Bank Ochrony Środowiska. Teraz robią to też duże instytucje, jak ING Bank Śląski czy BNP Paribas Bank Polska, który wokół tematyki ekologicznej skonstruował całą kampanię marketingową pod hasłem „Bank zielonych zmian”. W jej ramach obiecał m.in. zasadzenie jednego drzewa za każdy otwarty w okresie promocji rachunek osobisty i wzięty kredyt gotówkowy.
Klienci indywidualni są w centrum również innych proekologicznych działań banków. Powód? To klienci masowi – ograniczenie wykorzystania plastiku czy papieru w wymierny sposób zmniejsza też oddziaływanie na środowisko, a przy okazji koszty działania.
Sposobem na ograniczenie plastiku jest zamiana wody butelkowanej na kranówkę, ale też zamiana tradycyjnych kart płatniczych na płatności elektroniczne. „W dłuższej perspektywie płacenie za pomocą telefonu czy zegarka ma szansę zastąpić plastikowe karty. Zachęcamy klientów do wyboru elektronicznej formy kontaktu z bankiem jako też bardziej ekologicznej” – informuje Santander Bank Polska.
„Bank realizuje wiele wewnętrznych inicjatyw ekologicznych: uproszczenie procedur wewnętrznych pozwalające na 274 tys. mniej wydruków miesięcznie i oszczędzających 21 drzew; dwucyfrowy wzrost sprzedaży zdalnych pożyczek gotówkowych; każde 100 tys. pożyczek powoduje oszczędność 3 mln stron papieru; planowany montaż instalacji fotowoltaicznych na 20 budynkach banku w 2020 r.” – wylicza Pekao.
Instytucje finansowe ograniczają też emisję dwutlenku węgla w związku z komunikacją. ING Bank Śląski zaangażował się w takie projekty jak carsharing aut elektrycznych „innogy go” i tworzenie sieci wynajmu skuterów i hulajnóg elektrycznych blinkee.city. mBank chwali się zmniejszeniem floty samochodów i wspieraniem rowerzystów. Millennium informuje, że prawie wszystkie jego auta zostały wymienione na modele hybrydowe. „Oznacza to zmniejszenie emisji CO2 o 20,6 proc. w porównaniu do stanu sprzed wymiany samochodów”. W tę samą stronę idzie Santander: „Dzięki wykorzystaniu doświadczenia Santander Leasing za niewiele ponad rok nasza flota samochodowa w 90 proc. zostanie zastąpiona samochodami hybrydowymi. Pozwoli to do 2020 r. obniżyć nasz ślad węglowy o prawie 1800 ton, czyli aż o 31 proc.”. Nie wiadomo, czy wymiana będzie dotyczyć również aut ścisłego kierownictwa.