Akcje Pekao i Alioru kosztują dziś mniej niż w momencie, gdy kupował je ubezpieczyciel.
Latem ubiegłego roku dwa banki kontrolowane przez Powszechny Zakład Ubezpieczeń zrezygnowały z pomysłu fuzji. Jak radzą sobie obaj niedoszli partnerzy? W niektórych aspektach ich sytuacja jest podobna, w innych się różni. Oba banki właśnie przedstawiły wyniki za III kwartał.
Ani Pekao, ani Alior nie są narażone na ryzyko związane z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącym kredytów walutowych. W Pekao wartość portfela takich hipotek nieznacznie przekracza 3 mld zł (aktywa grupy Pekao to niemal 200 mld zł), przy czym mniej niż 1 proc. to kredyty indeksowane, jakich dotyczył wyrok TSUE. To efekt przejęcia głównej części Banku BPH w 2007 r. Sam Pekao konsekwentnie unikał sprzedawania kredytów walutowych osobom zarabiającym w złotych. Alior ruszył pod koniec 2008 r. i ominęła go fala kredytów frankowych.
Reklama
Oba banki odczuły natomiast efekt innej opinii TSUE – dotyczącej kredytów konsumpcyjnych. Chodzi o zwracanie klientom części prowizji przy przedterminowej spłacie zadłużenia. W Aliorze takie kredyty to jeden z filarów biznesu. W samym III kw. koszt „małego TSUE” to ponad 100 mln zł, w kolejnych – zakładając, że w ofercie nic się nie zmienił – 80 mln zł kwartalnie.
Pekao to trzeci gracz na naszym rynku. Choć udział kredytów konsumpcyjnych w jego portfelu jest niewielki, to i tak wartość takich należności przekraczała w końcu września 13 mld zł. Wpływ orzeczenia jest w tym przypadku niewielki. W III kw. rezerwa na zwrot prowizji wyniosła prawie 30 mln zł. Szacowany na 2020 r. ubytek dochodów to kwota rzędu 100 mln zł.

Reklama
Zysk netto Alioru w III kw. to 125 mln zł, o prawie jedną trzecią mniej niż rok wcześniej. W Pekao był wzrost o 8 proc., do 656 mln zł.
Jak mówił we wtorek dziennikarzom Krzysztof Bachta, szef Alioru, starają się ograniczyć konsolidowanie kredytów swoim klientom oraz wdrożyli procesy, które mają ochronić kredyty przed szybszym spłaceniem. Zmienia się też polityka cenowa: jeśli nawet zostanie jakiemuś klientowi udzielony kredyt konsolidujący inne, wzięte w Aliorze, to nie będzie już preferencyjnych prowizji. Bachta zapowiedział też, że bank będzie się starał o obniżenie kosztów finansowania. Innymi słowy – za zwrot prowizji zgodnie z wyrokiem TSUE zapłacą deponenci, którzy dostaną mniejsze odsetki. – Efekt małego TSUE zostanie zneutralizowany poprzez odpowiednią politykę cenową – zapowiedział z kolei Tomasz Kubiak, wiceprezes Pekao.
Banki twierdzą, że spadek zarobku na pożyczkach mogą odrobić w ciągu trzech lat. Prezes Alioru ocenia, że to zajmie nawet rok mniej.
W kredytach „drugą nogą” banków są klienci korporacyjni. Tutaj widać największe różnice. Alior w tym roku na tym rynku nie rośnie. Kwartał po kwartale robi za to odpisy na problemowe zaangażowania jak Ruch (to jeszcze w ub.r.) czy Zakłady Mięsne Kania. – Koszt ryzyka będzie się obniżał w przyszłym i w kolejnych latach. Zmiany, jakie wprowadzaliśmy, w pierwszym okresie generują koszty, ale w długim terminie będą miały pozytywny wpływ – uważa prezes Bachta. Za to Pekao rośnie w kredytach dla firm w tempie ok. 10 proc. w skali roku. I chwali się, że jest liderem, jeśli chodzi o poziom kosztów ryzyka. W odniesieniu do całego portfela wyniosły one w III kw. 0,41 proc., co oznacza, że problemy ze spłatą ma mniej niż jeden na 200 klientów. Alior w kredytach detalicznych ma koszt ryzyka na poziomie 1,5 proc., ale w tych dla firm – ponad 3,5 proc.
Oba banki należą do najbardziej efektywnych na naszym rynku pod względem kosztowym. W Aliorze po III kw. tego roku stosunek kosztów do dochodów wyniósł niecałe 43 proc. W Pekao – nieco ponad 41 proc.
Firmy łączy jeszcze jedno: ich notowania są poniżej poziomów, przy jakich ich udziały były kupowane przez PZU (a w przypadku Pekao również przez Polski Fundusz Rozwoju). Cena akcji Pekao w momencie ich zakupu przez podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa wynosiła 123 zł. Wczoraj po południu było to 107 zł. Alior był kupowany przez PZU po niemal 90 zł za akcję. Wczoraj jeden walor mniejszego z banków ubezpieczyciela kosztował 30 zł.