RPP podniosła stopy procentowe o 75 punktów bazowych, w wyniku czego stopa referencyjna wzrosła do 3,5%. Ten ruch nieco rozczarował rynki, które w obliczu ogromnej presji inflacyjnej liczyły przynajmniej na 100 punktów.

Prezes NBP starał się najwyraźniej skompensować to podczas wczorajszej konferencji, określając siebie jako „jastrzębia” (w żargonie polityki pieniężnej osobę o poglądach restrykcyjnych, preferujących wyższe stopy procentowe). To wystarczyło, aby dalej nakręcić oczekiwania na podwyżki stóp procentowych.

Reklama

- Ta podwyżka okazała się za mała dla rynku i to było widać w tym co działo się z polską walutą – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Po ogłoszeniu decyzji RPP złoty zaczął lekko tracić, a mamy też pewność, że stopy będą rosły dalej i prawdopodobnie w szybszym tempie.

Istotne dla inwestorów jest, że NBP podwyższył swoje prognozy dotyczące inflacji. NBP spodziewa się, że inflacja w tym roku wyniesie 9,3-12,2% (w listopadzie projekcje zakładały 5,1-6,5%).

Teraz rynek oczekuje, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy główna stopa wzrośnie minimum do 5,5%, a konsensus na kwietniową decyzję przesunął się w kierunku przynajmniej 50 punktów bazowych.

- Stopy procentowe będą musiały bardzo wzrosnąć, aby przydusić aż tak wysoką inflację – dodaje ekspert XTB. – Nie jest więc wykluczone, że na koniec roku inflacja będzie dwukrotnie wyższa niż obecnie.

Warto przypomnieć, że całkiem niedawno prezes NBP oceniał, że polski wzrost gospodarczy nie powinien ucierpieć jeżeli podstawowa stopa procentowa wzrośnie do 5%.

Teraz powinniśmy już żałować, że cykl podwyżek stóp procentowych rozpoczął się zbyt późno.