Kiedy spotykam się z przedstawicielami Komisji Europejskiej – co robię konsekwentnie od czterech lat – widzę prawdziwe zaangażowanie w zrozumienie naszego rynku. Takie wspólne budowanie inteligentnych regulacji jest korzystne zarówno dla klientów, jak i profesjonalnych uczestników rynku. Konsumenci mają świadomość, że korzystają z usług regulowanych podmiotów, a firmy zwiększone poczucie pewności, że regulator nie zmieni z dnia na dzień zasad gry, przez co tradycyjne instytucje finansowe nie będą mogły odmówić im współpracy. Regulator nie musi być przyjacielem sektora, który reguluje, ale musi go szanować.
Rozporządzenie MiCA wprowadza ramy prawne i standardy, które w zondacrypto stosujemy od lat. Mogę więc z przekonaniem powiedzieć, że nie jest to coś niemożliwego i niewyobrażalnie surowego, co wstrzyma rozwój branży, a wręcz przeciwnie – będzie mu sprzyjać. Zahamować może jedynie te podmioty, które przez lata brały temat regulacji na przeczekanie w myśl „jakoś to będzie”. Regulacja przeciwdziałania praniu pieniędzy (AML) w ramach MiCA powinna być postrzegana jako szansa. Odpowiedzialne giełdy od lat inwestowały w zaawansowane systemy monitorowania transakcji. MiCA porządkuje te wymagania i mówi „sprawdzam” podmiotom, które nie sprawdzały pochodzenia środków swoich klientów czy nie zachowywały odpowiednich standardów. Warto zwrócić uwagę również na ujednolicenie pewnych kwestii formalnych w obrębie UE, co też ułatwi funkcjonowanie firmom działającym w tym regionie.
Chodzi bowiem również o bezpieczeństwo w szerszej perspektywie. Licencjonowane giełdy są zobowiązane do sprawdzania przepływów na swoich platformach, monitorowania transakcji czy współpracy ze służbami mundurowymi. Jako konsultanci braliśmy aktywny udział w procesie zabezpieczania przez polską Policję pierwszych kryptowalut skradzionych przez grupę hakerską. To nie jedyna tego typu sprawa w historii naszej firmy, ale pierwszy przypadek kiedy rzeczywiście byliśmy w stanie dołożyć swoją cegiełkę do tego, aby polski internet stawał się bezpieczniejszy. Dzisiaj często sami jesteśmy inicjatorem takich działań. Jeśli wykryjemy podejrzane transakcje, które mogą być związane z praniem pieniędzy czy finansowaniem terroryzmu, zgłaszamy to odpowiedniej instytucji regulacyjnej. To jest nasza społeczna odpowiedzialność, ale nie każdą giełdę stać na to, aby to robić bez odgórnie narzuconych przepisów.
Szczególnie wartościowym elementem MiCA jest harmonizacja wymogów dotyczących przejrzystości i ujawniania informacji. Przykładowo, każdy emitowany token musi mieć swój whitepaper, czyli taką konstytucję. I rozporządzenie stawia określone wymogi w tym zakresie, co znacząco podnosi zaufanie do rynku jako całości.
Dlatego potrzebne są przepisy takie jak MiCA, które zapewniają, że każdy uczestnik rynku musi przestrzegać tych samych standardów. Oczywiście, nie są one idealne, ale to krok w dobrym kierunku.
MiCA standaryzuje wymogi w całej Unii Europejskiej. Platformy będą musiały udowodnić nie tylko to, że działają w zgodzie z prawem, ale też że są gotowe na ochronę przed atakami cybernetycznymi. MiCA tworzy ramy dla systematycznej wymiany informacji o zagrożeniach między platformami a organami ścigania. To nie będzie już współpraca ad hoc, ale zinstytucjonalizowany proces budowania bezpieczeństwa całego ekosystemu. Rozporządzenie MiCA stawia również na jasność komunikacji – wymaga od platform prostego, zrozumiałego informowania o ryzykach, aby ich użytkownicy byli go w pełni świadomi. Nie będzie już miejsca na małe druczki czy balansowanie na granicy prawa.
Mit o „dzikim zachodzie” w krypto to przeszłość, przynajmniej w przypadku licencjonowanych giełd. My już teraz działamy zgodnie z europejskimi przepisami AML i KYC, a nasze procedury są tak rygorystyczne, że KNF sprawdzała, czy nie są... zbyt restrykcyjne. Gdy giełda ma licencję, oznacza to, że przeszła przez szczegółowe audyty bezpieczeństwa, ma odpowiednie zabezpieczenia kapitałowe, procedury ochrony danych. To różnica między bankiem a lombardem na rogu ulicy. MiCA to dowód, że rynek kryptowalut wkroczył w fazę dojrzałości i staje się kluczowym elementem nowoczesnego ekosystemu finansowego. Regulacje te pozycjonują Europę jako światowego lidera w odpowiedzialnym rozwoju innowacji finansowych, tworząc wzorzec, za którym wkrótce podążą zapewne pozostałe regiony. Jako przedstawiciel firmy, która od lat działa w duchu regulacji, z dumą mogę powiedzieć, że jesteśmy gotowi na MiCA, która jest krokiem milowym w kierunku bezpieczniejszego i bardziej przejrzystego rynku kryptoaktywów.
Oczywiście, jak każda pionierska regulacja, MiCA będzie wymagać pewnych zmian i usprawnień w przyszłości. Jednak jej fundamentalna wartość, którą jest legitymizacja rynku kryptoaktywów jako pełnoprawnej części europejskiego systemu finansowego nie podlega dyskusji. MiCA, mimo kosztów związanych z dostosowywaniem funkcjonowania firm do tych wymagań, zapewnia stabilne środowisko prawne na lata. A przewidywalność jest kluczowa w tej dynamicznej branży. Przede wszystkim, to dowód, że rynek kryptowalut wkroczył w fazę dojrzałości i staje się kluczowym elementem nowoczesnego ekosystemu finansowego, który jest poważnie traktowany przez regulatorów na rynkach całego świata. Dla niektórych podmiotów na rynku będzie to poważny test i weryfikacja sposobu ich działania. Dla użytkowników powinna to być wskazówka, kto jest godny zaufania.
Z perspektywy zondacrypto, certyfikacja zgodności z MiCA to nie obowiązek, ale strategiczna przewaga konkurencyjna. Już w tej chwili jesteśmy w pełni gotowi na regulacje MiCA i jesteśmy w pełni zgodni z najbardziej restrykcyjnymi przepisami estońskimi. Mamy licencje na siedmiu rynkach w Europie i Kanadzie, jesteśmy w pełnej gotowości na komplet wytycznych rozporządzenia MiCA, bo już dawno wypełniamy komplet wymogów unijnej dyrektywy. Rozwijamy zondacrypto od ponad dekady, w tym czasie intensywnie inwestowaliśmy w nasz rozwój, nowe usługi, produkty i rozbudowę ekosystemu, ale także w dostosowanie naszej działalności do regulacji, które gwarantują bezpieczeństwo i stabilność.
Status regulowanego podmiotu odróżnia profesjonalnych graczy od tych, którzy dopiero wchodzą na tę drogę, tak jak pierwszoligowe rozgrywki piłkarskie odróżniają się od tych trzecioligowych – o czym doskonale wiemy jako sponsor czołowych klubów włoskiej Serie A czy polskiej Ekstraklasy.
Mit o „dzikim zachodzie” w krypto to przeszłość, przynajmniej w przypadku licencjonowanych giełd. My już teraz działamy zgodnie z europejskimi przepisami AML i KYC, a nasze procedury są tak rygorystyczne, że KNF sprawdzała, czy nie są... zbyt restrykcyjne. Gdy giełda ma licencję, oznacza to, że przeszła przez szczegółowe audyty bezpieczeństwa, ma odpowiednie zabezpieczenia kapitałowe, procedury ochrony danych. To różnica między bankiem a lombardem na rogu ulicy