Prowadzący debatę dr Krzysztof Waśniewski z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego zauważył na wstępie, że ostatni kryzys z lat 2008–2009 miał charakter finansowy. Obecnie kryzys finansowy jest tylko częścią wyzwania. Z czym zatem mierzy się świat i co może się wydarzyć w najbliższej przyszłości?

System finansowy bezpieczny

Doktor Piotr Szpunar, dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego / Fot. materiały prasowe

Doktor Piotr Szpunar, dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego ocenił, że z poprzedniego kryzysu, który w większym stopniu miał charakter popytowy i przed którym doszło do nadmiernego kredytowania gospodarki realnej, wyciągnięto należyte wnioski.

– W konsekwencji kryzysu wdrożono wiele regulacji i rekomendacji, dzięki którym globalny system finansowy stał się bardziej odporny na spowolnienie aktywności gospodarczej, które już następuje. Można mieć wprawdzie pewne wątpliwości, czy kapitalizacja banków globalnych jest wystarczająca. Wprawdzie współczynniki adekwatności kapitałowej istotnie wzrosły i wyglądają bardzo dobrze, niemniej jednak w części wynika to z bardzo niskich wag ryzyka. Zatem zdolność banków do absorpcji strat może być niższa, niż wskazywałyby na to wysokie współczynniki kapitałowe, niemniej ryzyko wystąpienia takich strat także nie jest wysokie, gdyż prawdopodobieństwo wystąpienia bardzo głębokiej recesji jest także raczej ograniczone. System finansowy w Polsce funkcjonuje stabilnie i poradzi sobie z sytuacją – ocenił dr Piotr Szpunar.

W odniesieniu do sytuacji w Polsce przedstawiciel NBP przywołał „Raport o stabilności systemu finansowego” publikowany przez bank centralny co pół roku. Ostatni ukazał się w czerwcu tego roku i był oparty na danych dostępnych do 30 kwietnia. Zawarta w nim diagnoza, dokonana po dogłębnym przenalizowaniu ryzyka, brzmiała: banki funkcjonują stabilnie.
„Ocena stabilności krajowego systemu finansowego ulega systematycznej poprawie wraz z wygasaniem skutków pandemii COVID-19. Sektor bankowy wykazuje dużą zdolność do absorpcji potencjalnych strat dzięki znacznym nadwyżkom zakumulowanego kapitału oraz spodziewanej poprawie zyskowności w środowisku wyższych stóp procentowych. Jednak na perspektywy wyników finansowych sektora istotnie rzutować będzie ostateczny kształt projektowanych rozwiązań prawnych dotyczących pomocy kredytobiorcom” – wskazano w tym raporcie. Ostatecznie w lipcu Sejm uchwalił ustawę o tzw. wakacjach kredytowych.

Doktor Piotr Szpunar wskazał, że firmy w Polsce z całą pewnością nie są nadmiernie zadłużone czy też „przekredytowane”. Relacja kredytu dla sektora przedsiębiorstw niefinansowych do PKB należy do najniższych w krajach OECD.
– W przypadku gospodarstw domowych dostosowania do niższego poziomu aktywności gospodarczej i nowych szoków mogą mieć charakter ilościowy albo cenowy. Przy obecnej sile rynku pracy wydaje nam się, że silniejsze będą dostosowania po stronie płac realnych niż zatrudnienia – powiedział dr Szpunar.

Jak ocenił, raczej nie ma ryzyka bardzo mocnego wzrostu bezrobocia. Nie to będzie powodem spadku inflacji, lecz wzrost płac wolniejszy niż inflacja i obniżanie się realnej siły nabywczej. Oznacza to także, że ryzyko kredytowe w zakresie kredytów detalicznych pozostanie ograniczone.

Można natomiast, jak wskazał przedstawiciel NBP, w 2023 r. spodziewać się znacznie wolniejszego wzrostu gospodarczego niż obecnie.

Niezastąpione stopy

Rekordowo wysoka inflacja pozostaje problemem w skali globalnej. Prowadzący dyskusję postawił w tym kontekście pytanie o skuteczność narzędzia polityki monetarnej, jakim są stopy procentowe.

Doktor Piotr Szpunar podkreślił znaczenie i siłę oddziaływania stóp procentowych. Przypomniał, że szok pandemiczny ma charakter globalny, a banki w naszym regionie dość wcześnie rozpoczęły zacieśnianie polityki pieniężnej.

Przedstawiciel NBP zwrócił natomiast uwagę na to, jaka będzie inercja inflacji w nowych warunkach spadku popytu. Dotychczas firmy dość łatwo przenosiły rosnące koszty na ceny finalne i na swoich klientów.

– Zewnętrzny wzrost cen energii, i następnie żywności, jest dla takiego kraju jak Polska typowym negatywnym szokiem podażowym. Czyli spada produkcja, bo nie wszystkie firmy mogą przerzucić koszty na klientów, a jednocześnie rośnie inflacja. Z punktu widzenia gospodarki globalnej ten szok ma częściowo charakter popytowy. Oprócz spadku dostępności surowców mamy do czynienia z silnie rosnącym popytem w efekcie popandemicznej odbudowy gospodarki. Globalne banki centralne zaczęły reagować i inflację obniżą – powiedział dr Piotr Szpunar.

To z kolei pomoże w walce z inflacją w Polsce, bo jej bardzo istotnym komponentem jest inflacja generowana zewnętrznie. Niepewność dotyczy jednak tego, jak szybko proces ten będzie następował.

– Stopy procentowe działają, tyle że z opóźnieniem. Każdy kraj ma swoją specyfikę i kanały transmisji stóp procentowych do gospodarki są bardzo różne – zauważył dr Szpunar.

W Polsce podwyżki stóp zahamowały np. udzielanie kredytów hipotecznych, bo ograniczona została zdolność kredytowa.
– Czy ograniczenie dynamiki popytu w Polsce będzie wystarczające, żeby przełamać inercję inflacyjną, zobaczymy, ale wiele wskazuje na to, że tak się stanie – komentował przedstawiciel NBP.

Grzegorz Olszewski, prezes Alior Banku / Fot. materiały prasowe

Uczestniczący w dyskusji Grzegorz Olszewski, prezes Alior Banku, zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo dyskusji o słuszności podnoszenia stóp procentowych.

– Podjął ją prezydent Turcji, co skończyło się tragedią dla tego kraju. Jeśli popatrzymy na kryzysy wynikające z nadmiernej ilości gotówki w gospodarce, to stopy oddziałują bardzo silnie. Nie widzę dzisiaj innego instrumentu, który mógłby aż tak oddziaływać – podkreślił.

Obok szoku popandemicznego prezes Alior Banku zwrócił także uwagę na drugi impuls inflacyjny wynikający z umocnienia dolara amerykańskiego. Umocnienie dolara w stosunku do złotego wynika z niepewności w naszym regionie wywołanej wojną w Ukrainie. Z kolei Fed zapowiada kontynuację podwyżek stóp procentowych w związku z inflacją w Stanach Zjednoczonych.

Zadania dla państwa

Gdy dochodzi do kryzysów, zazwyczaj nasila się dyskusja na temat roli państwa. Prowadzący dyskusję zadał w tym kontekście pytanie o napędzanie inwestycji. Czy robić to metodą New Dealu, programu reform wprowadzonych w Stanach Zjednoczonych przez prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933–1939, za którym stała aktywna rola państwa?

– To nie jest łatwe pytanie z tego względu, że zaczynamy mówić o pobudzeniu wzrostu gospodarczego, a jednocześnie mamy duży problem z inflacją. Ja bym tu był po prostu ostrożny – powiedział Grzegorz Olszewski. – Wolałbym, żebyśmy szukali jednak zmian w polityce energetycznej Unii Europejskiej – dodał, wskazując, że ta, która była do tej pory prowadzona, przyniosła znaczny wzrost kosztów produkcji, ze względu m.in. na ceny energii. Zauważył, że na poziomie politycznym ustalono transformację energetyczną w określonym czasie dla zróżnicowanych gospodarek w Europie. Ocenił, że jest to ogromne wyzwanie.

– Państwo powinno tworzyć warunki do prowadzenia biznesu, sprawiać, aby było jak najmniej barier, aby była wysoka innowacyjność – wyliczał prezes Alior Banku. Jako pozytywny przykład wymienił politykę dotyczącą w ostatnich latach sektora finansowego, z adekwatnością kapitałową i stabilizującymi mechanizmami kontroli.

– Przywykło się mówić, że państwo przede wszystkim powinno tworzyć silne instytucje, dobre ramy prawne, stabilne prawo podatkowe. Oprócz tego powstają nowe wyzwania i trudno mówić, że rynek sam w sobie jest w stanie im sprostać, jak choćby w przypadku energii – powiedział dr Piotr Szpunar.

– Przywykło się mówić, że państwo jest kiepskim inwestorem, ale czasami może być jedynym inwestorem – dodał.

Zerwane łańcuchy szkodzą

Podczas dyskusji poruszono również kwestię zaburzeń łańcuchów dostaw. Globalna gospodarka boleśnie odczuła ten problem w chwili wybuchu pandemii koronawirusa. W istotnym stopniu pozostał on nierozwiązany do dziś, wojna w Ukrainie spotęgowała problemy dotykające wiele branż. Jak zauważył dr Krzysztof Waśniewski, istnieje z jednej strony pokusa, żeby renacjonalizować, a przynajmniej żeby „rekontynentalizować” przemysł i skracać łańcuchy dostaw, co może mieć sens. Jednak, jak wskazał, przeniesienie produkcji wielu rzeczy z powrotem do Europy, czy wręcz do Polski, będzie oznaczać, że staną się one droższe, wywoła to wzrost wynagrodzeń i kolejną presję inflacyjną. Dlatego moderator postawił pytanie, czy rzeczywiście należy w taki sposób skracać łańcuchy dostaw.

Doktor Piotr Szpunar podkreślił, że problem dotyczący łańcuchów dostaw należy do kluczowych.

– Jest wiele badań pokazujących bardzo duży wpływ zerwanych łańcuchów dostaw na wzrost cen i inflację globalną – powiedział przedstawiciel NBP.

Zwrócił on uwagę, że poświęcono temu tematowi osobny fragment w ostatnim Raporcie o inflacji NBP, opublikowanym w lipcu 2022 r.
W raporcie stwierdzono m.in., że „jednym z ważniejszych czynników podwyższających obecnie inflację na świecie są zaburzenia w funkcjonowaniu tzw. globalnych łańcuchów dostaw (zwanych także międzynarodowymi sieciami podażowymi). Zaburzenia te wywołała pandemia, a następnie rosyjska agresja zbrojna przeciw Ukrainie. Odziaływanie tego czynnika na inflację okazało się silniejsze i trwalsze, niż początkowo oczekiwano. Zmienia to – postrzegany dotychczas jednokierunkowo – wpływ globalizacji na ceny dóbr i usług. Przez ostatnie dekady procesy globalizacyjne systematycznie obniżały bowiem inflację właśnie dzięki rozwojowi międzynarodowych sieci podażowych”.

W ujęciu makroekonomicznym zakłócenia te można interpretować jako negatywny szok podażowy.
„Można oczekiwać, że dotychczasowe zaburzenia w globalnych sieciach podażowych będą istotnie podwyższały dynamikę cen w polskiej gospodarce w najbliższych kwartałach1. Po pierwsze, oszacowania efektu zakłóceń wskazują na ich dosyć inercyjny wpływ na inflację, najsilniejszy średnio po 4–6 kwartałach2. Oznacza to, że efekt historycznie największych problemów w łańcuchach dostaw obserwowanych w I połowie 2022 r. może podwyższać inflację jeszcze w I połowie 2023 r. Po drugie, na silnie inercyjny charakter dotychczasowych zaburzeń wskazują także wyniki dodatkowej symulacji wkładu tych szoków do dynamiki CPI i PPI. Zgodnie z nimi zakłócenia na rynkach dostaw obserwowane do końca 2021 r., a więc przed rosyjską agresją zbrojną przeciw Ukrainie, będą istotnie podwyższały inflację CPI i PPI przez cały 2022 r. Po trzecie, sama wojna w Ukrainie dodatkowo zmniejsza efektywność funkcjonowania globalnych sieci podażowych, co jest kolejnym impulsem proinflacyjnym” – czytamy w raporcie.

– Perspektywy wzrostu kosztów energii w Europie nie zachęcają specjalnie do tego typu działań, wydaje się, że firmy prywatne, które optymalizują koszty i maksymalizują marże, będą jednak kupowały tam, gdzie jest taniej. Chyba, że nastąpią zmiany regulacyjne lub inwestycje państwowe – zauważył dr Piotr Szpunar. – Istotne jest tu bowiem bezpieczeństwo dostaw.

Przedstawiciel NBP ocenił jednak, że nearshoring wobec słabego popytu, na który zanosi się w 2023 r., nie będzie istotnym czynnikiem inflacjogennym w Polsce.

1 Mućk J., Postek Ł., Supply chains disruptions and inflation in Poland, mimeo

2 Mućk J., Postek Ł., Global value chains shocks and inflation in Europe, mimeo

JPO
Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe